wtorek, 1 września 2015

Dzień z życia Elizy #5


NO LUDZIE W ROBOCIE SIĘ PRACUJE,A NIE ROMANSUJE DO CHOLERY !


Dojechaliśmy już do warsztatu.Kas zaparkował na pojeździe.Warsztat był połączony z salonem samochodowym( marki nie wymienię ). Był naprawdę piękny. Mogę go określić mianem : moim drugim nowym domem. Ruszyłam przed siebie prosto do warsztatu,ale Kas powstrzymał mnie,chwytając mnie za nadgarstek
-Puść mnie - warknęłam.
-O co ci chodzi?-powiedział zszokowany,nie puszczając mojej reki
-Po prostu nie lubię takiego czegoś.-powiedziałam o ruszyłam
-Czego za mną leziesz ? -odwróciłam się w stronę chłopaka.
-Nie schlebiaj sobie,idę do roboty-powiedział obojętnie mijając mnie,ustal przed drzwiami warsztatu.
-Zapraszam.-powiedział o otwierając drzwi,i eleganckim ruchem reki zapraszając mnie do środka jak w jakimś filmie.
-I tak jesteś dupkiem-powiedziałam,przewracając oczami
-I to cie kreci-uśmiechną się łobuzersko
-Wmawiaj to sobie.-powiedziałam uśmiechając się sama do siebie,ale tak żeby nie widział. Rozśmiesza mnie.Ale lepiej żeby o tym nie widział.
-Nie muszę, mała-powiedział nie popatrzył na mnie.-kto jak kto,ale ty powinnaś o tym wiedzieć.-Spojrzał na mnie.
-Wypchaj się - Powiedziałam, i weszłam.Ustalam centralnie stając na środku.Fiu fiu śliczne to


Tylko jakieś takie czysto.Zdecydowanie za czysto tu jak na warsztat.Ale obok jest salon,to wszystko wyjaśnia.A i należny do ojca on zawsze lubił porządek.Nagle podszedł do mnie jakiś chłopak ubrudzony na twarzy smarem.Skądś go kojarzę,ale może mi się tylko wydaje?
-Hahaha, będziemy mieć dziewczynkę w zespole.Ale jaja- zaczął się śmiąc mi prosto w twarz.Szczyt bezczelności.Chyba go polubię.-Ej,a ty wo gule umiesz chociaż by zmienić koła?-dodał.A to ty tak pogrywasz.
-To że nie mam jaj,to nie znaczy ze nie zrobię tego co ty.Kto ja kto ale ty powinieneś to wiedzieć.-powiedziałam z triumfalnym uśmiechem.Na jego twarzy malował się szok.
-No,no nieźle,jesteś pierwszym człowiekiem który go zacioł.-powiedział roześmiany chłopak w kombinezonie,podchodząc do mnie i znajomego nieznajomego przyglądającemu mi się z niedowierzaniem.
-Jestem Kevin,ale mów mi Kev - Powiedział chłopak,podając mi rękę-To Kas,ale jego już znasz,a to Nik.-powiedział wskazują ruchem głowy na chłopaka który wydawał mi się tak bardzo znajomy.Czy to możliwe żeby to był Nikodem?Mój Nikodem?.
-Nik?-powiedziałam kierując moją krótką acz konkretną wypowiedź w stronę Nika.-od czego to skrót?.-gdy wypowiedziałam te słowa nogi się pode mną ugięły wiedziałam ze to był on,Ze to mój Nikodem. Poznałam po tym błysku w oku.On chyba tez mnie poznał.
-Po co pytasz ? skoro i tak wiesz,jesteś bystrą dziewczynką-powiedział
uśmiechając się pod nosem.-zawsze byłaś-powiedziałam tak cicho ze tylko ja to mogłam usłyszeć.A własnie nie odpowiedziałam wam o nim.No to tak Nik to mój eks. Byliśmy razem rok nie wiem czy go kochałam ale był dla mnie ważny,nie wiem czy uważałam go za chłopaka chyba raczej za bliższego przyjaciela,aż pewnego dnia PYK i jesteśmy razem.Fajnie było imprezowaliśmy razem i wo gule ale pewnego dnia ( nie wiem dlaczego i po co ? ) postawił mnie przed oczywistym wyborem a mianowicie : ona albo samochód.Oczywista oczywistość ze wybrałam samochodny no bo jak ich nie wybrać?,po paru miechach wyjechał i tyle go widziałam. Ale to na tyle. Przeszłości nie należny rozpamiętywać. Wracając odezwałam się po krótkiej chwili.
-Nikodem-powiedziałam bardziej do siebie niż do niego.-Chyba usłyszał,bo spojrzał na mnie tak jakby chciał przypomnieć mi wszystkie chwile razem.
-E starczy tego robota czeka?-Krzykną Kas odchodząc do samochodu klną jak szewc pod nosem.Którego miał zamiar naprawić.W jego glosie można było wyczuć złość nie dziwiłam się my tu gadu gadu,a robota czeka.
-Tęskniłaś?-zapytał Nik. Nie odpowiedziałam nic. Nachylił się nad moim uchem.
-Ja tęskniłem i to bardzo może chcesz się spotkać? -wszeptał mi do ucha a ja wywaliłam oczy ja 5-cio złotówki. Odwróciłam wzrok,kątem oka dostrzegałam ze Kastiel niby grzebie w masce a jednak przygląda się nam kątem oka.Pierwszy raz nie wiedziałam co mam zrobić. Nie jednak wiem.
-Nie.-powiedziałam,a on odsuną się ode mnie.
-Jak zwykle oszczędną w słowach.-Uśmiechnął się pod nosem i odszedł.Nawet nie wiem kiedy zmyl się Kevin. Podeszłam do pierwszego lepszego samochodu zaczęłam od zmiany kół.

 (Proszę o wyrozumiałość i wyobrażenie czerwonego koloru włosów.)


Potem otworzyłam maskę.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

WIEM ŻE JEST PÓŹNIEJ NIŻ ZWYKLE ALE SZKOŁA OSTATNI ROK. GIMNAZJUM TRZEBA SIĘ BRAĆ ZA NAUKĘ WIĘC MOGĄ BYĆ RZADZIEJ LECZ NI MUSZĄ.POSTARAM SIĘ ŻEBY BYŁY JAK NAJCZĘŚCIEJ.



2 komentarze: