czwartek, 3 września 2015

Dzień z życia Elizy #7


NIE DAWAJ SOBIE WEJŚĆ NA GŁOWĘ.


Wstałam o 6.Serio ? wo gule nie mogę spać w nocy nie wiem czemu, może dlatego że to nowy dom ? ehh,,,Nie przedłużając podeszłam do łazienki. Bardziej nastawiałam się na pocałowanie klamki a tu BACH.Drzwi otwarte SZOK.Umalowałam się ( zazwyczaj nie maluje się,ale że mi się nudzi ) i ubrałam.Byle co nie mam się po co stroić. Przecież mój samochód i tak mnie kocha.


Wyszłam z łazienki i moim ciemnym oczom ukazała się Nikol.Zaspana Nikol. Minęłam ją w drzwich od kibla.Zaszłam jeszcze na chwile do pokoju po plecak i zeszłam na dół.Zobaczyłam tatę. O CHOLERA ! Zapomniałam.
-Siema.-może się nie kapnie.A to Nikol ma być to nie ogarniętą.
-Nic nie szkodzi,odbijemy to sobie innego dnia.-Co ty czytasz mi w myślach...nie dziwi mnie to.
-Czytasz mi w myślach czy jak ?
-Po prostu,znam cię na pamięć Eli,nie przychodź dziś do warsztatu,masz dziś wolne-O nie co to to nie.
-Nie chce...-powtórka z rozrywki hęęę?
-Ale musisz.Masz złotą kartę od matki ? kup sobie jakieś obrania.-Że co dobra może i  jesteś i będziesz miał mój wieczny Szacun ale ... pojebało cie ojciec?
-Eli, ja wiem co myślisz,ale proszę zaufaj mi okey ?
-ELIZA JEDZIEMY !?! - Nienawidzę jak tak żmija przerwa mi rozmowę z ojcem.
-Eli,spokój.Wystarczy afer nie sądzisz ?
-Wiesz że nie lubię nudy-mrugnęłam do niego jednym okiem.I wyszłam z domu.Za mną szła Nikol.
-O czym rozmawiałaś z tatą ?- Właśnie ogarnęłam co ma na sobie.Oj dziewczyno w warsztacie nie przeżyła byś minuty z Nikiem. Zobaczcie sami.



-Chuj cie to.-powiedziałam na wyjebaniu i wsiadłam do moich 4 kół.Całą drogę była cisza.Wysiadłam z samochodu i poszłam za szkołę zapalić.
-A ty znowu kradniesz mi miejscówkę ?- I jeszcze on?Serio ?
-We własnej osobie.Siema.-powiedziałam wymijając go. Chwycił mnie za nadgarstek.
-Co ci ?- powiedział - Aaaaa,chodzi ci o wczoraj, że musiałaś napieprzać z buta ?.-dodał z uśmiechem na ustach.
-Jesteś asz takim kretynem że myślisz że przejęła bym się taką głupotą?Fajnie wiedzieć że według ciebie jestem jakąś lalką z porcelany powiedziałam i poszłam ale na zakręcie nie wytrzymałam.
-A dla twojego biznesu nie napieprzałam do domu z buta.Znalazłam ci zastępcę.
-Może Nika hmm - powiedział z drwiną w głosie - Nawet go nie znasz-dodał
-Znam go lepiej niż ktokolwiek kiedykolwiek.-powiedziałam i poszłam.Nic już nie usłyszałam.Szłam przez dziedziniec.Zobaczyłam tą dziewczynę której wczoraj oklepałam mordę i jakieś inne dwie  po bokach. Zaczepiała jakąś fioletową laskę.Nie myśląc nic absolutnie poszłam tam. Stanęłam między tymi 3 a fioleto włosą lalką z porcelany która cała się trzęsła.
-Czego się przypierdalasz do niej co? mówiłam ci coś wczoraj.No chyba że może mam powtórzyć?-Nie odpowiedziała nic tylko patrzyła zszokowana.
-Powtórzyć ? - Wręcz krzyknęłam na nią.
-N...nie.-powiedziała cicho.
-To wypieprzaj stąd.-powiedziałam ze spokojem i placem pokazałam drzwi szkoły.
-Jeszcze zobaczymy - warknęła pod nosem.
-Co tak cicho,też chce posłuchać.Może zobaczymy teraz co ?-powiedziałam wkurwiona.Nie lubię takiego czegoś.Jak masz mi coś do powiedzenia to mi to powiedz w twarz a nie pod nosem.Słysząc to momentalnie przyspieszyła kroku.
-Dziękuje...-powiedziała tak cicho że nie słyszałam.
-Co mówisz?-odwróciłam się w jej stronę.
-Dziękuje - No nieźle.
-Ty mi nie dziękuj tylko nie dawaj sobie wejść na głowę.-powiedziałam to co myślałam.
-Postaram się,Jestem Violetta,dla przyjaciół Viola.-powiedziała podając mi nieśmiało rękę.Oj dziewczyno ciężko będziesz miała w życiu,czuje to w kościach.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

PRZYPOMINAM O KOMENTARZACH I UDZIAŁU W ANKIECIE.



1 komentarz: