ZA OJCEM SKOCZE W OGIEŃ,A NAWET DALEJ !
To by było na tyle, powiem wam że tak dużo roboty to nie miałam, spojrzałam na zegarek przyjechałam tu z Kasem o 15 a jest 18. Już skończyłam. Szłam do wyjścia, kiedy ogarnęłam że zostawiłam samochód na podwórku pod domem, a tu przyjechałam z Kasem. Więc poszłam w jego stronę.
-Skończyłeś? – Na moje pytanie jak na komendę się odwrócił.
-Nie przeszkadzaj mi mała, jestem zajęty – warknął i znowu zaczął
grzebać przy samochodzie.
-Łachy bez.-I poszłam w stronę wyjścia. Szłam tak aż do
bramy odwróciłam się i spojrzałam na warsztat ojca właśnie spędzę z nim dziś
trochę czasu.
Cudo.
-Odwieść cie? – Nikodem. Ten głos poznam wszędzie.
-Nie.-Mam swoją godność pomoc byłego jest mi zbędna.
-Wsiadaj jak kiedyś. Tylko raz.-Usiadł i poklepał miejsce zza
nim.
-Tylko, dlatego ze nie jestem samochodem.-Powiedziałam i usiadłam
na wskazane miejsce.
-Trzymaj się mocno.
-Wole spaść i się zabić.
-Nic się nie zmieniłaś.-Powiedział i ruszyliśmy.Nie objęłam
go ani nie odezwałam się przez cało drogę. Zajeżdżało od niego wodą kolońską? Tak,
laluś zasrany. Ciekawe czy ma kogoś ? Aaa ..eee co ja myślę w chuju to mam. W
10 minut ( przypadek,nie sadzę z Kasem dłużej jechałam. ) dojechaliśmy pod ?
Tak mój dom, nie wnikam w to skąd wie gdzie ja mieszkam.Nic nie mówiąc zeszłam
z motoru i poszła w stronę bramy.
-Kiedy następny raz kruszyno ?
-Po mojej śmierci,dupku.-Powiedziałam i weszłam przez bramę zobaczyłam ze mój samochód jest wstawiony do garażu. Jak i kto i jakim prawe mi
go dotkną jest pewne jeśli to matka albo Nikol to będzie powtórka z rozrywki.
Weszłam do domu pusto.Ale gdy weszłam dalej zobaczyłam tatę siedzącego na
kanapie.
-Co ty… ?-odezwałam się pierwsza ale mi przerwał
-Eli,( mówi tak do mnie od dzieciństwa,nie na widzę tego ale
nie mam serca mu tego zabraniać.) usiądź.-Jak powiedz al tak zrobiłam.
- Nie będę ci się spowiadać – Wiem ze nie zapyta mnie o
Amber albo Nikol ale lubię słyszeć jak mówi te słowa.
-Jeśli coś im zrobiłaś to najwidoczniej miałaś
powód.-uśmiechnął się pod nosem.Kocham te słowa mówiłam to już?
- Miałam tato.
- Może chcesz iść jutro na zakupy z jakąś koleżanką ?.
-Mam szkole.
-Nie pójdziesz.
-Mam warsztat.
-Masz wolne.
-Tato!
-Ty się nigdy nie zmienisz . I dobrze Eli nigdy się nie
zmieniaj i nie daj sobie wejść na głowę. A jak ktoś ci spróbuje na nią wejść to
skop mu mordę.Pamiętaj o tym.
-Tak Jest – powiedziałam i zasalutowałam,jak w wojsku.
-A ja ci się pracuje w warsztacie.?
-Jest zajebiście,chłopaki też są spoko.-Oczywista oczywistość że tata nie wie że byłam z Nikiem bo po co ?
-A ja ci się pracuje w warsztacie.?
-Jest zajebiście,chłopaki też są spoko.-Oczywista oczywistość że tata nie wie że byłam z Nikiem bo po co ?
-Wiesz co jutro spędzimy cały dzień razem co ty na to ?
-Bez kretynki?
-Bez.
-I bez idiotki ?
-Bez.
-I będziemy... – przerwał mi.On może nikt inny nie.
-Tak Eli , będziemy.
-Ja prowadzę.
-Nie wątpię Eli nie wątpię. Dobra leć już.
-Dobranoc tato. Poszłam na górę ,jako że łazienka była wolna
szybko mi zleciało.Potem to już domyślamy się co było…. ( no przycięłam komara,przecież
no ).-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz