CZY LUDZIE SAMI NIE UMIEJĄ ROZWIĄZYWAĆ SWOICH PROBLEMÓW? CZY TO TYLKO U MNIE TAK JEST?
Jestem w trakcie drogi za szkołę żeby zapalić.Tego mi był trzeba wyżyć się.Tak to właśnie to.Po tym jakoś mi tak ulżyło.Serio.Nie jestem już taka spięta i zdenerwowana.Tylko nie wiem czy nie będzie z tego za dużego przypału w końcu to już 2 raz w tygodniu jak obiłam jej mordę.Same mam z nią problemy.Rozmyślając tak doszłam za szkołę.Skręcam sobie jak to zwykle ja i co widzę? Jak mój czerwono włosy przyjaciel rżnie jakąś brunetkę przez spodnie,można tak wo gule?Dobra to może tak:ocierali się o siebie a ona jęczała jakby ją ze skóry obdzierali.Nie mogłam się powstrzymać zaczęłam się śmiać.Nie no jestem zajebista, zamast się zmyć ja się śmieje.Kastiel spojrzał na mnie zszokowany i jakby zażenowany że to z nią go złapałam?tak to chyba najlepsze słowo.-Przestań Kastiel, nie jestem twoją matką nie czuj się "przyłapany"-zaczęłam się śmiać jeszcze głośniej.Nagle zauważyłam twarz dziewczyny.To z nią się napieprzałam pod warsztatem.
-TO TY?!?-powiedziała zszokowana.
-Znacie się.-powiedział nadal zszokowany chłopak.
-Powiedzmy,co przyszłaś na drugą rundę.Dawaj.-pamachałam do nie palcem.
-Nie przyszłam do ciebie,głupia chłopczyco!przyszłam do mojego chłopaka!.-Okey troszkę zabolało,tylko co mnie bardziej zabolało to że są razem,czy to że nic mi nie powiedział?To drugie na 100%.
-A to gratuluje.-powiedziałam do Kastiela.-Drugiej takiej kurwy nie znajdziesz nigdzie.-powiedziałam i poszłam sobie.Poszłam prosto do samochodu,paląc po drodze fajka.Nikol czekała już w aucie.
-Co się stało?-
-Skąd?..-przerwała
-Nigdy nie wsiadasz z fajkiem do auta.-fakt
-Nic,
-Dziękuje.
-Gdybyś spiła dupę nie musiała byś mi dziękować.-powiedziałam i odjechałam dojechałyśmy do samochodu.Weszłam do domu.Jestem rozjebana.Dlaczego ja myślę o Kastielu i tej lasce.No dlaczego? Co mnie to obchodzi.Minęłam rodziców bez słowa,weszłam do pokoju i walnęłam się na łóżko.Nagle drzwi pokoju otworzyły się i weszła Nikol.Skąd wiem ? nie, nie podniosłam głowy.poczułam nosem jej fiołkowy smród.Inaczej tego nazwać nie można.
-Eli...-zaczyna się,powiedziała to siadając na łóżku.Nie chce mi się jej wyganiać.Pogada sobie i pójdzie.
-Nie mów tak do mnie,nie możesz.
-Wiem o co ci chodzi.
-No o co?
-O Kastiela widzę że ci się podoba i ty mu też.
-Mam go w dupie.
-Kochasz go.
-Wmawiaj sobie.
-Ja w przeciwieństwie do ciebie niczego sobie nie wmawiam.
-Mam dość. Powiedziałam i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami zbiegłam na dół.I wyszłam domu.Zadzwonił do mnie tata prosząc żebym przyjechała do warsztatu.Pojechałam do roboty przestany o tym myśleć.Wsiadam.Zapalam.Jadę.Dojeżdżam.Gaszę. Wysiadam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kastiel został stracony... ㅠ.ㅠ
OdpowiedzUsuńAle żeby tak za szkołą? Z Debrą?
Ryczę i nie wstaję.
"Poważniejsza" rozmowa z Elizą. Uuuu...
Do niej nic nie dociera.
A gdyby tak Nikol powiedziała ojcu o Kastielu? Wtedy to by była poważna pogawędka. ^^
Naprawdę mi się ten rozdział podoba życzę weny :*
OdpowiedzUsuń