czwartek, 24 września 2015

Dzień z życia Elizy #13



EHH...A TAK DOBRZE ZAPOWIADAŁA SIĘ TA ZNAJOMOŚĆ. NO TRUDNO.



*O poranku*

.O KURWA moja głowa.Ja pierdole załatwiłam się na cacy nie ma co.Ale do rzeczy piliśmy i imprezowaliśmy do 2? nie 3 w nocy.Potem poszliśmy do mnie bo było bliżej. Za dosłownie momencik podniosę moje powieki.Jak już mogłam zobaczyć świat wzięłam telefon 8:39.Nie dziwi mnie to.Odwracam głowę i co widzę Lysa. Ojojoj popiło się ale chwila moment my...Podniosłam kołdrę..luzzzz ubrana,kątem oka lukam,Lysiu też i gra gitarka. Usiadłam i zaczęłam budzić Lysa. Położyłam rękę na jego klacie.No jakiś taki delikatny kaloryfer to on ma  ale za mały jak dla mnie. I zaczęłam swoje lamenty.
-Lys..Lyss...Wstawaj..Rano i tak dalej...-gadałam to takim zaspanym głosem.Po jakichś 3 minutach otworzył oczęta.Na początku był zszokowany moim widokiem,ale potem doszedł do niego kac.Wstaliśmy obydwoje.Weszliśmy do salonu( bo spaliśmy w sypialni na dole ).Pusto,a ni żywej duszy,mnie to pasi.Z Lysem rozumieliśmy się bez słów.Weszłam do kuchni i oczywisty zestaw na kaca.Podałam to co było potrzebne,wręcz wymagany nie siedzieliśmy długo.Nagle naszła mnie myśl samochód. Samochodu ni chuja ni ma.Patrze podjazd ni ma,patrze na Lysa. On jakby czytając mi w myślach powiedział.
-Klub.-Facet kurwa że ty to pamiętasz!
-Szkoła.-gdy to powiedziałam na jego twarzy pojawił się szok.Ale potem zaczęliśmy się śmiać.
-Która wo gule jest ?.-spojrzałam na telefon.
-Za 10 będzie równiutka 9.-powiedziałam i puściłam mu oczko.Poszłam na górę wyszykowałam się w 10 minut,tak więc mamy już 9.A to mój komplet


Zeszłam na dół.Poszłam do kuchni wzięłam do torby tabletki i wróciłam do chłopaka.
-Melduje gotowość,teraz idziemy po samochód.
-Będziesz prowadzić na kacu ?
-A bo to pierwszy raz,
-No wiesz nie wiem.
-Dawaj jak mogę iść do szkoły na kacu to i prowadzić mogę.
-Przeżyje?
-Prawdopodobnie.
-To też coś.Powiedział i ruszyliśmy w 10-15 minut byliśmy na miejsc.Pojechaliśmy potem do Lysa żeby się ogarną i do szkoły.Wysiadamy właśnie z auta.
-Jesteś niezłym kierowcą.
-A z tobą można konie kraść.
-Mam rozumieć że przez tę wypowiedź chcesz mi powiedzieć że darzysz mnie zaufaniem?
-No wiesz psiapsiółkami nie będziemy,ale przyjaźń.-powiedziałam podając mu rękę.
-Z tobą to oczywiste.
-Kiedyś musimy to powtórzyć.
-Zdecydowanie,jeszcze nigdy nie znałem dziewczyny która umie tyle wypić i tak zawodowo prowadzić na drugi dzień.-normalnie buraka jebnę.
-Kto pije,kto prowadzi ?- odezwał się znajmy głos za pleców mojego nowego,nowiusieńkiego przyjaciela.A za chwile wyszła za nich Nikol.KURWA!
-Chuj cie to.-jak jestem na kacu to wkurwia mnie podwójnie. Mówię wam cały dzień mi zjebie
-Eliza.-powiedział Lys upominając mnie.
-Nie wpierdalaj się,bo przestane być taka miła.-A nie mówiłam że mi dzień rozjebie.Ludzie szykujcie wkracza Eliza,taka suka jakiej jeszcze nie było.
-Co ty...-nie dokończył.Nie chciało mi się go słuchać to se poszłam na fajka.Ku mojemu zdziwieniu za szkołą na mojej miejscówce stał Kastiel. 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE GŁOSY W ANKIECIE! JEST DUŻO GŁOSÓW NA ARMINA CZEGO SIĘ NIE SPODZIEWAŁAM.PRZYPOMINAM O ZAKŁADKACH : GALERIA I POSTACIE.ORAZ ZACHĘCAM GORĄCO DO KOMENTOWANIA. 

2 komentarze:

  1. Z przyjemnością informuję Cię, że Twoje zgłoszenie zostało pozytywnie rozpatrzone i dodane do Katalogu blogów Słodkiego Flirtu.
    Życzę Ci dużo weny i wolnego czasu na napisanie nowych rozdziałów, które będziesz mogła u nas zgłaszać ;)

    OdpowiedzUsuń