MELO Z KOBIETĄ NIEZALEŻNĄ = ZAJEBISTA ZABAWA!
Przypomniały mi się dawne czasy.Powiem wam że jestem jaka jestem.Ale w takich momentach tracę pewność siebie.
-Czego mam nie robić?-powiedziałam chwiejnym głosem.On tylko mrugnął i uśmiechnął się łobuzersko,I pocałował mnie.Jak wtedy,jak za pierwszym razem.Był taki czuły i..i...i obleśny tak był obleśny!. Ale i tak nie mogłam przestać oddawać pocałunków.Aż w końcu.
-Nie,stop przestań.-powiedziałam i odeszłam.
-Nie.-powiedział stanowczo chłopak.I w mgnieniu oka zmaterializował się przede mną.
-O co ci chodzi do jasnej cholery.-powiedziałam znudzona.Byłam już senna
-Zależy mi na tobie.-powiedział ostro wkurwiony.
-To wszystko?-powiedziałam wymijając go.
-A to za mało?!?.-krzykną za mną rozkładają ręce.Nie no nie wytrzymam.
-Odwal się ode mnie raz a porządnie,nic od ciebie nie chce nie rozumiesz!- krzyknęłam i poszłam przed siebie.Za nim doszłam do samochodu wpadłam na coś.
-Kurwa!-krzyknęłam sama do siebie.
-Przepraszam.-powiedział (chyba) chłopak.-Jestem Lysander.-powiedział podając mi rękę.
-Eliza,Czeaj, ja cie kojarzę,-powiedziałam wstając.Chciał coś powiedzieć.-Sza.-powiedziałam przerywając mu , niewypowiedzianą wypowiedź.
-Szkoła-powiedział roześmiany.
-Szkoła,no właśnie.-nadal nie zajarzyłam.
-Przyjaciel Kastiela,również twojego przyjaciela.-powiedział uśmiechnięty.
-A i już mi świta.
-A właśnie nie widziałaś go tu? byliśmy tutaj umówieni.
-Nie,nie było go tutaj.
-No cóż w takim razie z wieczoru nici.
-Co prawda nie jestem Kasem,ale jak chcesz to możemy iść na imprezę,
-Jasne,zawsze miło jest poznać przyjaciółkę przyjaciela,
-Wsiadaj.-powiedziałam,wsiadając do auta.Posłuchał się.Kierował mnie do jakiegoś klubu.Palma coś tam,tam.Pod 30 minutach byliśmy na miejscu.
-To tu.-powiedział białowłosy.Wysiedliśmy z auta i poszliśmy w stronę drzwi.Gestem ręki skierowałam nas od razu do baru.Kolega mi wygląda na takiego co potrzebuje czegoś na dobrą zabawę.Po jednym piwie..dobra,dobra po dwóch poszliśmy na parkiet.Po godzinie może półtory poszliśmy usiąść i znowu się napić.Ale gdybym wiedziała co za przesłuchanie się szykuje to bym nawet z parkietu nie schodziła.
-O co chodziło?-Z znienacka zapytał mnie chłopak.
-Ale z czym.
-No z tym chłopakiem.
-Eeee nie ważne.
-Ważne skoro chłopak cie kocha i wykłada ci serce na tacy a ty go odrzucasz to musisz mieć powód.
-Po prostu..,ja,..no...wiesz,nie jestem typem dziewczyny która potrzebuje chłopaka. Świetnie sobie daje rade bez niego.Sama i oczywiście z 4 kołami.
-I wszystko jasne.-powiedział uśmiechając się bardziej do siebie niż do mnie.
-Co jest jasne?Jestem kobietą niezależną.-powiedziałam śmiejąc się i upinając łyk piwa(dość spory)
-Po prostu nie byłaś nigdy zakochana.-powiedział też pijąc.Wiecie co mnie dziwi że kończymy 3 piwo i normalnie gadamy!WTF?
-Tłumacz to sobie jak chcesz.Ja i tak wiem swoje.Idziemy?-powiedziałam wskazując głową parkiet.
-Damie nie wypada odmówić.-uśmiechnął się i poszliśmy na parkiet.
-Nie,stop przestań.-powiedziałam i odeszłam.
-Nie.-powiedział stanowczo chłopak.I w mgnieniu oka zmaterializował się przede mną.
-O co ci chodzi do jasnej cholery.-powiedziałam znudzona.Byłam już senna
-Zależy mi na tobie.-powiedział ostro wkurwiony.
-To wszystko?-powiedziałam wymijając go.
-A to za mało?!?.-krzykną za mną rozkładają ręce.Nie no nie wytrzymam.
-Odwal się ode mnie raz a porządnie,nic od ciebie nie chce nie rozumiesz!- krzyknęłam i poszłam przed siebie.Za nim doszłam do samochodu wpadłam na coś.
-Kurwa!-krzyknęłam sama do siebie.
-Przepraszam.-powiedział (chyba) chłopak.-Jestem Lysander.-powiedział podając mi rękę.
-Eliza,Czeaj, ja cie kojarzę,-powiedziałam wstając.Chciał coś powiedzieć.-Sza.-powiedziałam przerywając mu , niewypowiedzianą wypowiedź.
-Szkoła-powiedział roześmiany.
-Szkoła,no właśnie.-nadal nie zajarzyłam.
-Przyjaciel Kastiela,również twojego przyjaciela.-powiedział uśmiechnięty.
-A i już mi świta.
-A właśnie nie widziałaś go tu? byliśmy tutaj umówieni.
-Nie,nie było go tutaj.
-No cóż w takim razie z wieczoru nici.
-Co prawda nie jestem Kasem,ale jak chcesz to możemy iść na imprezę,
-Jasne,zawsze miło jest poznać przyjaciółkę przyjaciela,
-Wsiadaj.-powiedziałam,wsiadając do auta.Posłuchał się.Kierował mnie do jakiegoś klubu.Palma coś tam,tam.Pod 30 minutach byliśmy na miejscu.
-To tu.-powiedział białowłosy.Wysiedliśmy z auta i poszliśmy w stronę drzwi.Gestem ręki skierowałam nas od razu do baru.Kolega mi wygląda na takiego co potrzebuje czegoś na dobrą zabawę.Po jednym piwie..dobra,dobra po dwóch poszliśmy na parkiet.Po godzinie może półtory poszliśmy usiąść i znowu się napić.Ale gdybym wiedziała co za przesłuchanie się szykuje to bym nawet z parkietu nie schodziła.
-O co chodziło?-Z znienacka zapytał mnie chłopak.
-Ale z czym.
-No z tym chłopakiem.
-Eeee nie ważne.
-Ważne skoro chłopak cie kocha i wykłada ci serce na tacy a ty go odrzucasz to musisz mieć powód.
-Po prostu..,ja,..no...wiesz,nie jestem typem dziewczyny która potrzebuje chłopaka. Świetnie sobie daje rade bez niego.Sama i oczywiście z 4 kołami.
-I wszystko jasne.-powiedział uśmiechając się bardziej do siebie niż do mnie.
-Co jest jasne?Jestem kobietą niezależną.-powiedziałam śmiejąc się i upinając łyk piwa(dość spory)
-Po prostu nie byłaś nigdy zakochana.-powiedział też pijąc.Wiecie co mnie dziwi że kończymy 3 piwo i normalnie gadamy!WTF?
-Tłumacz to sobie jak chcesz.Ja i tak wiem swoje.Idziemy?-powiedziałam wskazując głową parkiet.
-Damie nie wypada odmówić.-uśmiechnął się i poszliśmy na parkiet.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMało mi! Ubolewam okropnie. Chcę więcej! Strasznie mnie wciągnęła historia Elizy ^^ .
OdpowiedzUsuńAle ja się pytam gdzie zapodziałaś Kastiela w tym rozdziale :( . Kastiela nigdy dość! Hahaha.
Rozdział wspaniały. Przesyłam wiadro weny i pozdrowionka ;) .
Omg był super a czy zrobisz kolejny rozdział z życia kastiela?; 3
OdpowiedzUsuńco 10 jest Kastiela ( jak narazie )
OdpowiedzUsuń