Dzień (nie) jak co dzień.
Wstałam wcześnie bo o 5 rano. Nie mogłam spać. Ogólnie odkąd Eliza z ojcem wyjechali, ten dom jest bez życia. Dzięki Elizie coś się tu zawsze działo, teraz jest tu tak cicho że można oszaleć. Mamy nie ma często w domu. Mówi że jest to spowodowane jej pracą, ale ja wiem że jest inaczej, po prostu nie może się pogodzić z tym że tata na wyjazd służbowy zabrał Elizę a nie ją, a swoją drogą od kiedy mechanik samochodowy wyjeżdża na wyjazdy służbowe i to jeszcze ze swoją córką?, ale mniejsza o to. Wstałam z łóżka, idealnie zaścieliłam je w równy kant i ruszyłam do łazienki, wreszcie nie musiałam się do niej śpieszyć. Umyłam zęby i wzięłam szybki prysznic, szybko wysuszyłam włosy. Poszłam do pokoju i ubrałam się w już wczoraj przygotowany strój.:
Bardzo lubię ten komplet. Mogłabym w nim chodzić codziennie. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Nic wielkiego dwie kanapki i kawa. Eliza kocha kawę. Zauważyłam leżącego na stoliku w salonie laptopa taty. Może go zapomniał, to było bardzo możliwe, a nawet bardziej niż pewne. Odstawiłam kubek z napojem i ruszyłam w stronę własności mojego taty. Włączyłam go. Weszłam na skype, może będzie Eliza. Nie było jej, więc weszłam na fb ale tam też jej nie było. Trudno. Postanowiłam że napisze jej maila. Pocztę przywitałam z konta taty. Była tam jedna nie odebrana wiadomość. Była od jakiegoś chłopaka o imieniu Adrian, który prosił ojca by przyjechał do niego i jego matki. Czy ojciec miał kochankę? Myśli przerwała mi piosenka Seleny Gomez. Sygnalizowała ona najbliższe połączenie przychodzące.
- Słucham ?...Tak...tak szybko?...Już idę.- Był to Lysiu. Od kiedy Elizy nie ma, pełni rolę mojego szofera. Woził mnie do szkoły, a potem odbierał z niej. Wszystko byłoby super gdyby nie Kastiel. Miał problem z tym że jeździłam do szkoły z nimi, Lysiek zabronił mu palić w moim towarzystwie jakby to było coś złego. Eliza pali przy mnie cały czas. Zeszłam na dół i wbiegłam do samochodu. Przywitałam się z chłopakami, a raczej tylko z Lysiem, Kastiel tylko na mnie prychną, chyba tęskni za Elizą. Od kiedy razem z tatą wyjechała, jest strasznie nieznośny. Nic nie mówi, a jak się odezwie to powie tylko coś wrednego, na lekcjach gapi się w okno, a na pytania nauczycieli o cokolwiek odpowiada tylko odpierdol się, wszystkie przerwy spędza sam na dachu szkoły, a nie jak zawsze z różnookim , co mnie odpowiada bo mogliśmy spędzić je razem. Mijając ulice, znowu wróciłam myślami do taty i tego czy zdradza mamę.
-Nikol o czym myślisz? - Z krótkiego o tacie zamyślenia wyrwał mnie głos białowłosego. Co ja mam mu powiedzieć?
-O Elizie - Nie skłamałam, na początku rzeczywiście o niej myślałam.
-Odezwała się do ciebie ? - Odezwał się Kastiel przejmującym głosem, odwrócił głowę z przedniego siedzenia i spojrzał się na mnie wyczekującym mojej odpowiedzi wzrokiem.
-Emmm...no wiesz...na razie nie...ale jestem pewna że się odezwie - Nie był zadowolony z mojej odpowiedzi, było to widać po jego oczach, ale co ja mogę? Posłałam mu bezradny uśmiech. Nie pomogło, prychną i się odwrócił. Dojechaliśmy do szkoły. Minęłam dziedziniec i napotkałam wredne spojrzenie Amber. Skoro miną tydzień i jeszcze nic mi nie zrobiła to może sobie odpuściła. Nie ma Elizy i nikt nie stanie w mojej obronie. Swoją drogą Eliza jest strasznie popularna. Wszyscy ze szkoły pytają się mnie kiedy wróci, co robi i czy wo gule żyje. Nawet ludzie których ja widziałam pierwszy raz na oczy. Trochę przykro mi było że każdy uważa mnie za jej sekretarkę, a ona nawet się do mnie nie odezwie ale cóż takie życie. Poszłam na lekcje, Minęły one jak zawsze. Armin grał w gry, był ciut przygaszony od kiedy musi grać sam. Iris, Kim, Violetta i Rozalia rozmawiały o czymś we cztery praktycznie cały czas nie zwracając uwagi na nauczycieli i innych z klasy, Kastiel jak zwykle od wyjazdu mojej siostry, był pogrążony w myślach. Nagle podeszła do mnie Li.
- Choć, Amber chce z tobą porozmawiać.
-O czym ?
-Dowiesz się. - Powiedziała i wyszła z klasy. Spojrzałam na Kasa. Chłopak skierował swój wzrok na moją skromną osobę.
-Idź - Powiedział, ale ja zrozumiałam to jako rozkaz. Mimo tego, wywołało to u mnie pewność siebie. Wstałam z miejsca i ruszyłam do blondynki. Kiedy wyszłam z klasy, blondynka od razu przyparła mnie do ściany.



















