Ostrzegam i Przepraszam za problemy techniczne tego rozdziału nie dało o się naprawić nie wiem czemu.
______________________________________________________________________________
SIOSTRA NA PRAKTYKACH!.
To tylko Adrian naprawiał swój nowy samochód, ale coś mu z nim nie szło. Tu mu coś wypadło, tam coś się wylało, tu się urwało tam się nie chciało dokręcić.. Po zbędnej dyskusji uzgodniliśmy że go wyręczę. Nie wierzył że robię to za darmo. Ale to sama przyjemność. W końcu robię to na codziennie, jeden naprawiony samochód w to, w tamto nie robi mi różnicy. Tylko jakim on musi być tłumokiem. Żeby facet nie potrafił naprawić samochodu? Świat schodzi na psy. To była jakaś masakra nie wiedziałam w co ręce włożyć. Wszystko było w nim nie tak jak powinno. Stwierdziłam że będzie przy tym dużo roboty, a co za tym idzie kupa brudu. Poszłam na górę przebrałam się i zeszłam na dół.Momentalnie zabrałam się do roboty. Adrian usiadł z boku i zaczął mi robić zdjęcia. Jedno z nich mi nawet pokazał :

Ma dobry aparat. Ale na pewno nie jest lepszy od Kevina. A właśnie zdjęcia Rozy! No rzesz kurwa, zawsze zapomnę. Adrian się zmył a ja zostałam sama, bywa. Poszperałam jeszcze trochę i poszłam na górę. Pierwsze co to łazienka. Kiedy już mogłam spokojnie odhaczyć prysznic. Weszłam na piętro z pokojami. Tak dobrze mówię ich jest ich od chuja i ciut ciut.
Tu można zrobić hotel dla plutonu wojska. Weszłam na piętro sypialne. Rozejrzałam się i mało oczy mi z orbit nie wyleciały jak zobaczyłam kartkę naklejoną na drzwi z napisem <3 ELIZKA <3 całe obserduszkowane. Powiem takiego widoku nie miałam jeszcze nigdy. Mniemam że to jest mój pokój. Zerwałam kartele i weszłam ale po tym co zobaczyłam wolała bym nie zrywać tej kartki wycofać się i spać w samochodzie. Pokój wyglądał jakby jakiś zasrany różowy jednorożec się zesrał na środek tego pokoju a magia jego kupy rozpełzła się w powietrzu i osiadła na ścianach. Ludzie różowe łóżko jak dla 5 letniej księżniczki.? Poważnie. Wycofałam się, przykleiłam kartkę z powrotem na drzwi na ślinę oczywiście. Mnie tu nie było. Zeszłam na dół i skumałam że Adrian wymyka się z domu. HAHAHA Idiota.
-A ty gdzie?- Gdy mój głos do niego doszedł i uświadomił sobie że został przyłapany, podskoczył. Miałam wrażenie że zaraz się zesra pod siebie, ale by była zwała.
-Do sklepu.
-Yhyymmm a po co takiego wychodzisz o 11 wieczorem z domu ?
-Nie dla dzieci.
-Trzeba było od razu że idziesz pod latarnie, ale nie jestem pewna czy w takim stroju to ci choćby za autobus zwróci.
-Zamknij się. - Warknął wiążąc buty.
-No już bo kolorki zmieniasz. Powiedz gdzie idziesz nie sprzedam cie przecież.
-Będę musiał cie zabić jak ci powiem.- Stare...
-Zaryzykuje.
-O północy się ścigam.
-Jadę
-Gdzie niby, bo na pewno nie ze mną?
-Czekaj chwile wezmę kluczyki i jestem gotowa.- Kompletnie go zignorowałam.
-Nie dasz rady
-Powtórz
-Idź pomaluj paznokcie i po szpachluj mordę przejdź się do klubu i zalicz parę chujów ok?
-Taki pewny jesteś?
-Tak
-To może układ ?
-Jaki?
-Będę jechać za tobą jak mnie zgubisz wygrywasz jak nie to będziesz się ze mną ścigał.
-Jak wygram będziesz na moje usługi pasuje ?- Kiwnęłam głową podałam mu rękę na znak umowy. To oczywiste że to ja wygram, nie ma ze mną szans. Ubranie butów zajęło mi dość mało czasu, założyłam moje ulubione, najbardziej wygodne czarne kozaki na obcasie swoją drogą trochę wysokim. Pokaże wam.:
No ale dosyć już tego gadania o butach bo to nie moja działka tylko Rozy albo Nikol. Wyszliśmy
razem z Adrianem z domu. Przekroczywszy próg każde z nas poszło w swoją stronę, do innego garażu. Mój garaż wraz z moim nowiusieńkim autem znajdował się po prawej stronie, natomiast Adriana po lewej. Sięgnęłam ręką do kieszeni z której wydobyłam kluczyki. Nie miałam ich za wiele na kółku. Jeden od tej całej willi, drugi raczej nie był kluczem tylko takim małym pilotem od bramy, trzeci klucz był od auta, a no i jak mogła bym zapomnieć o tym gównie od garażu bo nie wiem jak to inaczej nazwać. Cholerstwo zacina się i nie chce mi otworzyć garażu. Cholera ! Adrian już odpala silnik a ja jeszcze nawet nie weszłam do samochodu. Odpięłam to cholerstwo i cisnełam nim gdzieś na bok. Kucnęłam i ręcznie otworzyłam garaż ciągnąc za rączkę ku górze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz