wtorek, 22 grudnia 2015

Dzień z życia Elizy #27

POZNAJCIE MOJĄ LIGĘ !

Podczas gdy Jes farbowała mnie na biało.Adrian wysłał mi sms z adresem, ale za chiny nie wiem gdzie go szukać. Nikodem też napisał pyta się: gdzie jestem, co robię czy wo gule żyje, co za idiota. Na żadnego nie odpisałam usuwałam od razu po przeczytaniu. Potem zadzwonił raz nie odebrałam i dał się na spokój. Wracając pierdoliłyśmy banialuki i inne takie głupoty. Zawsze byłyśmy przyjaciółkami mimo tego że jesteśmy trochę inne. Ja wole grzebać przy samochodach, a za to ona no cóż woli tapetować mordę. Mimo tego zawsze trzymałyśmy się razem. Tak szczerze to jak wyjechałam z tej pipidówy dawnej zwanej moim domem, to tak jakby o niej zapomniałam. Ogólnie laska jest z niej dobra, tylko banie ma słabą, No ale wróćmy już do rzeczywistości. Jes płucze mi włosy.I gada, ona zawsze dużo gadała. Dopełniałyśmy się.
-No a ty Eliza, jak tam lajf?- (tak wiem piszę się live. Ale niektórzy mogli by nie skumać)
-Żyje
-No to, to ja widzę a tak po za tym ?
-Nie umarłam
-Eliza, głupia psiuto wiesz o co mi chodzi.
-A ty zawsze tylko o jednym. Mówiłam jestem niezależna. 
-Yhym... i co jeszcze.
-Nie ubolewam nad tym.
-A ty masz tam  wo gule kogoś na oku ?
-Ta
-Boże nie wierzę! Ktoś tobie wpadł w oko? Nareszcie otworzyłaś okno w aucie?! 
-Zawsze je otwieram, chce mieć przewiew.
-Jak się nazywa? Jak wygląda ? Skąd jest ?
-No wiesz standard jak każdy inny.
-No dawaj! Musi być wyjątkowy skoro to TY zwróciłaś na niego uwagę - Wspomniałam już ona strasznie głośno gada? Tak cały salon ją słyszy, ale chuj tam kogo to obchodzi nie? 
-Dobra ! BMW. Czarna blacha z Niemiec.
-Nie rób sobie jaj! Ja się pytam poważnie 
-A ja ci poważnie odpowiadam. Skończyłaś już ?
-Dobra niech ci będzie, skończyłam.- spojrzałam na siebie w lustrze. Nawet nawet.
-Choć zrobię ci make-up.
-Co mi zależy. Tylko zrób mi kawę co?
-Oki.- Poszła, a po chwili wróciła z napojem który tak uwielbiam. Zwiała mi włosy w kucyk i wzięła się do roboty. Po 30 min. byłam gotowa. Wstałam z miejsca i podeszłam do łazienki. Przejrzałam się w lustrze No powiem wam całkiem ładna jestem. A wspominałam że mam tatuaże ?


A właśnie zapomniałam o zdj z imprezy. Roza przecież mi je wysłała. Omówiłam się jeszcze z Jess że musimy opić nasze spotkanie. Wyszłam z salonu i ruszyłam prosto w stronę domu. Zahaczając jeszcze o jakiś bar samochodowy. Zamówiłam zapiekankę na wynos. I tak zjem ją po drodze ale co tam. no co głodna jestem. Gdy już wjechałam na ulicę odpakowałam i zaczęłam konsumpcje. Nik zawsze mi powtarzał że nie jestem odpowiedzialna za kółkiem, a przecież jestem odpowiedzialna jak cholera. Gdybym była nie odpowiedzialna to wzięła bym ostry sos i spędziła bym cały dzień na kiblu. Mówię wam tak jak głowę mam mocną, tak żołądek mam słaby - Jak wróbelek. Dojechałam do domu a raczej willi z basenem. Szczerze?  W dupie mam takie chaty w domu jestem normalnie tylko na noc i to czasem nie. Rano szkoła a potem warsztat i nie mam czasu na nic więcej. Ale nie przeszkadza mi to. Przyjaciele mi nie potrzebni a chłopak mi zbędny. Usłyszałam odgłosy naprawianego samochodu w garażu i zajrzałam tam.

_______________________________

KOCHANI WESOŁYCH ŚWIĄT WAM ŻYCZĘ! bogatego mikołaja, dużo miłości i radości przez cały rok i oczywiście cierpliwości do mnie o rozdziałów. Przesyłam całusy i rozdział. Wybaczcie że nie ma rozdziału świątecznego ale obiecuję że od 2016 wszystkie święta u nas będą też tu. Pozdrawiam i całuję 😘 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz