sobota, 5 grudnia 2015

Dzień z życia Elizy #24


PAKUJ MANELE I WIO LALKA 


Sprawdziłam walizki wszystko jest. Zerknęłam na telefon KURWA JEBANA 12!Zbiegłam po schodach w domu był porządek i nikogo w nim nie było. Rozejrzałam się po salonie na ławie leżała karteczka."Droga Elizo,domek masz czyściutki.Impreza była SUPER.Wszystkim się podobało i liczymy na powtureczkę. Zdjęcia z imprezy wyśle ci na e-maila.Zabraliśmy się szybko żebyś mogła w spokoju odjechać z tatą.Nie żegnamy się bo do nas wrócisz i pewnie nie lubisz pożegnań.Zbieramy Nikol.Twoja Rozia i inni. Oprócz Kasa."
-Eli?!-Właśnie skończyłam czytać tą kartkę a do domu przyszedł mój tata. Wzięłam kurtkę i walizkę za rączkę i ruszyłam w stronę drzwi. Po 30 minutach dojechaliśmy na lotnisko.Nie, niestety ale prowadzenie auta nie było mi dane.Kocham mojego ojca i nie narażę jego życia mimo tego że jestem pewna siebie za kółkiem na kacu.To z nim wolę nie ryzykować.Ale wracając stoimy na lotnisku.Podchodzimy do baby co nam daje bilety na samolot. DETROIT LUDZIE!.Zachwyt malował się na mojej twarzy.Wiecie ani trochę mnie bania nie boli.Ciekawe.
-E ty czerwona!-Kto śmie mnie tak nazywać? Odwróciłam się a moim oczom ukazał się mój buntownik tfu! nie mój tylko po prostu buntownik.
-Tylko szybko.Będę w samolocie.Nie narób kłopotów.- Skinęłam głową na słowa taty i skierowałam się w stronę tego idioty.
-Skąd wiedziałeś?Ja nie wiedziałam.
-Trzeba było zajeżdżać do biurka ojca.
-Szpicel.
-Złodziej.
-A co ci ukradłam ?
-Dużo tego:sny,myśli,czas,a przede wszystkim serce.-Powiedział ze sowim głupkowatym uśmieszkiem na twarzy a następnie przybliżył się do mnie i objął mnie ręką przez ramie .Patrząc mi głęboko w oczy.Chciał coś powiedzieć ale byłam szybsza.
-Nic z tego nie będzie kochasiu .- Zszokowany moimi słowami.Opuścił ręce i byłam wolna.Stałam tak naprzeciwko niego.Patrzył na mnie z głupkowatym wyrazem twarzy. Jakby nigdy nie rozumiał co ja do niego mówię. -Wracaj do domu, nie mogę na ciebie patrzeć jak tak się nad sobą użalasz!!Jesteś do cholery facetem i to takim z jajami. Zbajeruj parę panienek i zalicz je.Jaki problem?
-Jesteś cholerną idiotką jeśli myślisz to mi poprawi humor.
-A co nie jest tak?Kto pieprzył Debrę za szkołą?Ja?
-Jesteś suką, najpierw kurwa udajesz wilce zakochaną kurwa potem śpisz ze mną a teraz w piździe mnie masz ?
-Kto mi wlazł do łóżka jak jakaś tania dziwka co?
-Szmata.
-Spieprzaj śmieciu.
-Jakoś jak się ze mną lizałaś to nim nie byłem?
-Byłeś, jesteś i będziesz zawsze..
-Możesz mi obciągnąć.
-Ty mnie nawet w pizdę pocałować nie możesz.
-Nikodemek ci ją obcałował już wcześniej co?
-Chuj cie to.
-Czyli jednak?
-Książkę piszeż?
-Żebyś wiedziała.
-To mnie w dupę pocałuj to romans napiszeż.-Z jego twarzy nie znikała ta głupkowata mina jakby był młodym gówniarzem a ja zabrałabym mu ulubiony lizak. W końcu ojciec się wkurwił i napisał żebym szła do samolotu i poszłam bez słowa do wyjścia.Przed wejściem do samolotu Kas krzyknął moje imię . Nie wiem co chciał tym osiągnąć, twardo weszłam do samolotu.



7 komentarzy:

  1. czekam na next , pozdrawiam rozdział genialny

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Do końca tygodnia na pewno nie ale za to w poniedziałek bd rozdział na pewno. Mam trochę pracy przy prof. :)

      Usuń
  3. Ła ciekawy blog podoba mi się. Przeczytałam twojego wcześniejszego i tak trafiłam tutaj mam zamiar czytać dalej i w miarę możliwości komentować. Mam nadzieję że zajrzysz do mnie http://l-c-z-g-w-p-r-m-d-r-o.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam żadnego wcześniejszego bloga -_- Zwracaj uwagę na istotne szczegóły. Dziękuję i tak za komentarz chociaż jest skopiowany

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń