piątek, 6 listopada 2015

Dzień z życia Elizy #21


A MIAŁO BYĆ PROSTO


Po chuj do kurwy nędzy się z nim całowałam?No po chuj ja się pytam.Nie powiem świetnie całuje i no ten no podobało mi się i on też coś w sobie ma ale nie wiem to nie może być to.
-Zaczekaj.-Usłyszałam Kastiela który momentalnie  przyciągnął mnie od tyłu do sienie.-Jak ja mam o ty zapomnieć?
-Przestań to pierdoła.
-To dlaczego mam o niej zapomnieć
-Bo przyjaciele tak nie robią Kastiel a przypominam ci że my nimi poniekąd jesteśmy.
-Przyjaciele może nie ale..
-Ale zapomnij-powiedziałam a raczej przerwałam mu.Nie chce tego.A co jak się rozstaniemy i będzie tak jak z Nikodemem ? Ja tak nie chce.
-Przyznaj się podobało ci się- Rozluźnienie atmosfery. chociaż w tym jest dobry.
-Jak całowanie oślizgłej żaby.- Powiedziałam uśmiechając się.Jak dobrze że on tego nie widzi
-A mnie się podobało.
-I co w tym dziwnego?
-To że jak ci pocałuje drugi raz to ci się spodoba.
-Jeśli mnie pocałujesz w co wątpię.Powiedziałam i wyrwałam mu się poszłam do klubu.Wypiłam może ze 3 drinki.Patrzyłam wszyscy się bawili. Roza tańczyła raz z Nikol, a drugi raz z jakimś chłopakiem.Trzeba jej przyznać czasu nie marnuje. Violka z Iris siedziały przy stoliku z niebiesko włosami bliźniakiem Armina i z Lysem. Reszty nie widziałam.
-Zatańczysz?-Głos jakiegoś chłopaka dobiegł mnie za pleców. Odwróciłam się był to Armin.Nie powiedziałam nic tylko chwyciłam go za rękę i poprowadziłam na parkiet.Normalnie nie tańczę ale 2 piwa + 3 drinki + pół kufla Kasa robią swoje.A nie ukrywam mam zamiar wypić jeszcze trochę. Wo gule się dziwię że ja jeszcze stoję na nogach i to o własnych siłach.Po jakiejś godzinie poszliśmy się napić.Los chciał że wszystkich byli przy stoliku. Ja poszłam do dziewczyn zaczęłyśmy robić sobie zdjęcia jak pijemy,śmiejemy się i inne takie.Powiem wam ze po procentach jest mi wszystko jedno co robię i z kim robię,(hahah wiem co sobie pomyślałeś ty ZBOCZUCHU JEDEN! Dla twej wiadomości nie puszczam się na lewo i prawo!)Po naszych wygłupach.Razem z Rozą i Niką (jak byłyśmy jeszcze w zgodzie to ją tak nazywałam) zaczęłyśmy ostro popijać mówię wam.Leciało wszystko zaczęłyśmy od bolsa potem jakoś pan Tadeusz i tak jakieś inne ale skończyłyśmy na Jeck'u Daniels'ie to na pewno bo piłam go przez słomkę.
-Dobra,lalki mamy północ zbieramy się.-Chwiejnie wstałam od stołu.I poszłam do stołu chłopaków.
Nie mam siły nic powiedzieć i po prostu runęłam jakiemuś chłopakowi prosto na kolana.Bywa.Chłopak podniósł mnie na rękach.I w mgnieniu oka  niósł mnie na barana do wyjścia a za nami szła cała paczka.Ten chłopak niósł mnie całą drogę do domu.Wiecie co jest dziwne wszytko czaje co się dzieje dookoła mnie ale ni chuja ani ruszyć się nie mogę ale chuj za to słyszę jakby lepiej .Ehhh chyba ciut przesadziłam.
-Co mam z nią zrobić?-Aaaaaa czyli to Kastiel mnie nie tacha to wiele wyjaśnia.Mogłam się domyśleć że to on bo całą drogę trzymał mnie za 4 litery.Zboczeniec pierdolony,
-Po schodach pierwsze drzwi na lewo.-Serio?Chłopak po chwili zaczął wchodzić po schodach.A za bodajże 3 minuty otworzył drzwi.Położył mnie delikatnie na łóżku a sam usiadł na brzegu.
-I co ja mam z tobą zrobić?
-No jak to co? iść sobie.
-C-co ty nie śpisz?
-No raczej.-powiedziałam zakładając ręce za ryję i krzyżując nogi.
-Pamiętasz jak się poznaliśmy?-Powiedział uśmiechając się pod nosem.
-Piznełam cie zderzakiem,jak mam tego nie pamiętać?
-Kiedy wrócisz?- Powiedział odwracając głowę w moją stronę i spojrzał w moje oczy.

2 komentarze: