środa, 30 września 2015

Dzień z życia Elizy #15

 

CZY LUDZIE SAMI NIE UMIEJĄ ROZWIĄZYWAĆ SWOICH PROBLEMÓW? CZY TO TYLKO U MNIE TAK JEST? 

Jestem w trakcie drogi za szkołę żeby zapalić.Tego mi był trzeba wyżyć się.Tak to właśnie to.Po tym jakoś mi tak ulżyło.Serio.Nie jestem już taka spięta i zdenerwowana.Tylko nie wiem czy nie będzie z tego za dużego przypału w końcu to już 2 raz w tygodniu jak obiłam jej mordę.Same mam z nią problemy.Rozmyślając tak doszłam za szkołę.Skręcam sobie jak to zwykle ja i co widzę? Jak mój czerwono włosy przyjaciel rżnie jakąś brunetkę przez spodnie,można tak wo gule?Dobra to może tak:ocierali się o siebie a ona jęczała jakby ją ze skóry obdzierali.Nie mogłam się powstrzymać zaczęłam się śmiać.Nie no jestem zajebista, zamast się zmyć ja się śmieje.Kastiel spojrzał na mnie zszokowany i jakby zażenowany że to z nią go złapałam?tak to chyba najlepsze słowo.
-Przestań Kastiel, nie jestem twoją matką nie czuj się "przyłapany"-zaczęłam się śmiać jeszcze głośniej.Nagle zauważyłam twarz dziewczyny.To z nią się napieprzałam pod warsztatem.
-TO TY?!?-powiedziała zszokowana.
-Znacie się.-powiedział nadal zszokowany chłopak.
-Powiedzmy,co przyszłaś na drugą rundę.Dawaj.-pamachałam do nie palcem.
-Nie przyszłam do ciebie,głupia chłopczyco!przyszłam do mojego chłopaka!.-Okey troszkę zabolało,tylko co mnie bardziej zabolało to że są razem,czy to że nic mi nie powiedział?To drugie na 100%.
-A to gratuluje.-powiedziałam do Kastiela.-Drugiej takiej kurwy nie znajdziesz nigdzie.-powiedziałam i poszłam sobie.Poszłam prosto do samochodu,paląc po drodze fajka.Nikol czekała już w aucie.
-Co się stało?-
-Skąd?..-przerwała
-Nigdy nie wsiadasz z fajkiem do auta.-fakt
-Nic,
-Dziękuje.
-Gdybyś spiła dupę nie musiała byś mi dziękować.-powiedziałam i odjechałam dojechałyśmy do samochodu.Weszłam do domu.Jestem rozjebana.Dlaczego ja myślę o Kastielu i tej lasce.No dlaczego? Co mnie to obchodzi.Minęłam rodziców bez słowa,weszłam do pokoju i walnęłam się na łóżko.Nagle drzwi pokoju otworzyły się i weszła Nikol.Skąd wiem ? nie, nie podniosłam głowy.poczułam nosem jej fiołkowy smród.Inaczej tego nazwać nie można.
-Eli...-zaczyna się,powiedziała to siadając na łóżku.Nie chce mi się jej wyganiać.Pogada sobie i pójdzie.
-Nie mów tak do mnie,nie możesz.
-Wiem o co ci chodzi.
-No o co?
-O Kastiela widzę że ci się podoba i ty mu też.
-Mam go w dupie.
-Kochasz go.
-Wmawiaj sobie.
-Ja w przeciwieństwie do ciebie niczego sobie nie wmawiam.
-Mam dość. Powiedziałam i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami zbiegłam na dół.I wyszłam domu.Zadzwonił do mnie tata prosząc żebym przyjechała do warsztatu.Pojechałam do roboty przestany o tym myśleć.Wsiadam.Zapalam.Jadę.Dojeżdżam.Gaszę. Wysiadam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JEŚLI CZYTASZ TEGO BLOGA TO WPISZ SIĘ NA LISTĘ.

poniedziałek, 28 września 2015

Dzień z życia Elizy #14


NAWET W KIBLU CZEKAJĄ NA NAS NIESPODZIANKI


Super zaraz z nim się będę darła,idę o zakład.Podeszłam a on spojrzał na mnie i ? zaczął odchodzić,Ej chwila co ? już? tak szybko?
-A ty co okres masz czy jak.Chyba tobie jeszcze nic nie zrobiłam nie?-odwrócił się do mnie.A ja oparłam się jak to zwykle ja o ścianę.
-Nie i Nie.-powiedział obojętnie,ale jakby w jego oczach widziałam smutek?żal? o co mu chodzi.Patrzyliśmy sobie w oczy dłuższą chwile i odszedł.No pojebało go do końca.Chuj tak ide na lekcje.I poszłam.Lekcje minęły luźno.Na przerwach wszyscy mnie omijali chyba załapali o co chodzi.U dyrki byłam ze w albo i 3 razy.Nawet pod jej lokum spotkałam Kasa ale nawet na mnie nie spojrzał. JA PIERDOLE no co jeszcze?Postanowiłam iść do kibla puścić dymka bo miałam za daleko za szkołę. Idę sobie spokojnie do kibla i słyszę jakieś kurwa krzyki jakieś piski,jęki,Jakby jakieś laski się szarpały.I słyszę krzyk.Damski wszędzie go poznam nawet na końcu świata.Od razu zaczęłam biec do kibla,oczywiście po drodze pocisnęłam z bara Kastiela i Lysandra. Weszłam do kibla w wielkim hukiem.To co zobaczyłam wcale mnie nie zdziwiło.Amber z tymi dwoma opierdalały Nikol.Nie nawiedzę jej owszem,ale NIE DAM JEJ GNĘBIĆ NIGDY! Tylko ja to mogę robić.
-Puść ją.-powiedziałam na wyjebaniu,I tak nie odważy się mi podskoczyć
-Na nią!.-krzyknęła blondynka i za chwile brunetka złapała mnie za ręce z tylu a jakaś chinka zmaterializowała  się przede mną.
-Puść ją szmato! bo ci nogi z dupy powyrywam!-Nikol krzykneła,prosze cie nie pogrążaj się.Oczywiście że dam sobie rade ale chce publiczność.
-Idiotki.Gdyby było was nawet 10 i tak chuja mi zrobicie.Masz 3 sekundy żeby mnie puścić albo jak zacznę to się nie postrzymam.-zaczełam mówić z uśmiechem na ustach.Wiedziałam że to ja wygram.
-Odpuszczasz?,-powiedziałam kierując się do Amber.A ona w odpowiedzi co zrobiłam przywaliła Nikol w twarz.Zginiesz.PRZYSIĘGAM KURWA ZGINIESZ!
W tym czasie Li uderzył mnie w brzuch.Nie rzeby zabolało.Czułam jakby nie komar ciapnoł.Ale nie dam się dotykać byle szmaie.
-Koniec.-powiedziałam.Wyrwałam się momentalnie.Rzuciłam się najpierw na Li.Chwyciłam ją i zaczełam napierdalać nią o ścianę.Zaczeła mnie błagać o litoś po par minutach.Puściłam ją a ona ssuneła się po ścianie.Potem poszłam do bunetki która mnie trzymała.
-Proszę nie.-Okey nie problem chwyciłam ją za kudły i spuściłam jej głowę w kiblu.
-Dobra koniec zabawy,teraz twoja kolej.-zaczełam podchodzić do blondynki.Złapałam ją tak ja mnie brunetka.I nadstawiłam ją Nikol.Mam pare zasad a jedną z nich brzmi:Nie wyręczaj innych.
-Nie dotknełaś mnie więc i ja cię nie tkne.-powiedziałam a blondynce ulżył.-Ale Nikol to już inna bajka.-uśmiechnełam się pod nosem.Nikol jak na komęde podeszła i walnełą blondyne jak ona wcześniej ją.
-Ehhh..Te rączki to ty masz po chuju fest,Tak to się robi.-Powiedziałam i rzuciłam blądynką o ścianę.Zaczełam do niej podchodzić.
-Błagaj o litość.-powiedziałam z nienawiścią.
-Błagam.-powiedziała przez łzy.
-Nożyczki!-krzyknełam. Nikol podała mi je ze strachem w oczach. Wzięłam ję. Pod ścianą w kolejności siedziały pod śćaną siedziały zakrwawione dziewczyny.E dopiero sie kapnełam że rozwaliłam brunetce nos JAK? tego nie wiem ale mało mnie to obchodzi.Obchlastałam wszystkim tym kurwom włosy. Tak za ucho, niech znają moją dobroć.
-Mówiłam.-powiedziałam i wyszłam z kibla niczym gwiazda na czerwonym dywanie.

czwartek, 24 września 2015

Dzień z życia Elizy #13



EHH...A TAK DOBRZE ZAPOWIADAŁA SIĘ TA ZNAJOMOŚĆ. NO TRUDNO.



*O poranku*

.O KURWA moja głowa.Ja pierdole załatwiłam się na cacy nie ma co.Ale do rzeczy piliśmy i imprezowaliśmy do 2? nie 3 w nocy.Potem poszliśmy do mnie bo było bliżej. Za dosłownie momencik podniosę moje powieki.Jak już mogłam zobaczyć świat wzięłam telefon 8:39.Nie dziwi mnie to.Odwracam głowę i co widzę Lysa. Ojojoj popiło się ale chwila moment my...Podniosłam kołdrę..luzzzz ubrana,kątem oka lukam,Lysiu też i gra gitarka. Usiadłam i zaczęłam budzić Lysa. Położyłam rękę na jego klacie.No jakiś taki delikatny kaloryfer to on ma  ale za mały jak dla mnie. I zaczęłam swoje lamenty.
-Lys..Lyss...Wstawaj..Rano i tak dalej...-gadałam to takim zaspanym głosem.Po jakichś 3 minutach otworzył oczęta.Na początku był zszokowany moim widokiem,ale potem doszedł do niego kac.Wstaliśmy obydwoje.Weszliśmy do salonu( bo spaliśmy w sypialni na dole ).Pusto,a ni żywej duszy,mnie to pasi.Z Lysem rozumieliśmy się bez słów.Weszłam do kuchni i oczywisty zestaw na kaca.Podałam to co było potrzebne,wręcz wymagany nie siedzieliśmy długo.Nagle naszła mnie myśl samochód. Samochodu ni chuja ni ma.Patrze podjazd ni ma,patrze na Lysa. On jakby czytając mi w myślach powiedział.
-Klub.-Facet kurwa że ty to pamiętasz!
-Szkoła.-gdy to powiedziałam na jego twarzy pojawił się szok.Ale potem zaczęliśmy się śmiać.
-Która wo gule jest ?.-spojrzałam na telefon.
-Za 10 będzie równiutka 9.-powiedziałam i puściłam mu oczko.Poszłam na górę wyszykowałam się w 10 minut,tak więc mamy już 9.A to mój komplet


Zeszłam na dół.Poszłam do kuchni wzięłam do torby tabletki i wróciłam do chłopaka.
-Melduje gotowość,teraz idziemy po samochód.
-Będziesz prowadzić na kacu ?
-A bo to pierwszy raz,
-No wiesz nie wiem.
-Dawaj jak mogę iść do szkoły na kacu to i prowadzić mogę.
-Przeżyje?
-Prawdopodobnie.
-To też coś.Powiedział i ruszyliśmy w 10-15 minut byliśmy na miejsc.Pojechaliśmy potem do Lysa żeby się ogarną i do szkoły.Wysiadamy właśnie z auta.
-Jesteś niezłym kierowcą.
-A z tobą można konie kraść.
-Mam rozumieć że przez tę wypowiedź chcesz mi powiedzieć że darzysz mnie zaufaniem?
-No wiesz psiapsiółkami nie będziemy,ale przyjaźń.-powiedziałam podając mu rękę.
-Z tobą to oczywiste.
-Kiedyś musimy to powtórzyć.
-Zdecydowanie,jeszcze nigdy nie znałem dziewczyny która umie tyle wypić i tak zawodowo prowadzić na drugi dzień.-normalnie buraka jebnę.
-Kto pije,kto prowadzi ?- odezwał się znajmy głos za pleców mojego nowego,nowiusieńkiego przyjaciela.A za chwile wyszła za nich Nikol.KURWA!
-Chuj cie to.-jak jestem na kacu to wkurwia mnie podwójnie. Mówię wam cały dzień mi zjebie
-Eliza.-powiedział Lys upominając mnie.
-Nie wpierdalaj się,bo przestane być taka miła.-A nie mówiłam że mi dzień rozjebie.Ludzie szykujcie wkracza Eliza,taka suka jakiej jeszcze nie było.
-Co ty...-nie dokończył.Nie chciało mi się go słuchać to se poszłam na fajka.Ku mojemu zdziwieniu za szkołą na mojej miejscówce stał Kastiel. 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE GŁOSY W ANKIECIE! JEST DUŻO GŁOSÓW NA ARMINA CZEGO SIĘ NIE SPODZIEWAŁAM.PRZYPOMINAM O ZAKŁADKACH : GALERIA I POSTACIE.ORAZ ZACHĘCAM GORĄCO DO KOMENTOWANIA. 

poniedziałek, 21 września 2015

Dzień z życia Elizy #12


MELO Z KOBIETĄ NIEZALEŻNĄ = ZAJEBISTA ZABAWA!


Przypomniały mi się dawne czasy.Powiem wam że jestem jaka jestem.Ale w takich momentach tracę pewność siebie.
-Czego mam nie robić?-powiedziałam chwiejnym głosem.On tylko mrugnął i uśmiechnął się łobuzersko,I pocałował mnie.Jak wtedy,jak za pierwszym razem.Był taki czuły i..i...i obleśny tak był obleśny!. Ale i tak nie mogłam przestać oddawać pocałunków.Aż w końcu.
-Nie,stop przestań.-powiedziałam i odeszłam.
-Nie.-powiedział stanowczo chłopak.I w mgnieniu oka zmaterializował się przede mną.
-O co ci chodzi do jasnej cholery.-powiedziałam znudzona.Byłam już senna
-Zależy mi na tobie.-powiedział ostro wkurwiony.
-To wszystko?-powiedziałam wymijając go.
-A to za mało?!?.-krzykną za mną rozkładają ręce.Nie no nie wytrzymam.
-Odwal się ode mnie raz a porządnie,nic od ciebie nie chce nie rozumiesz!- krzyknęłam i poszłam przed siebie.Za nim doszłam do samochodu wpadłam na coś.
-Kurwa!-krzyknęłam sama do siebie.
-Przepraszam.-powiedział (chyba) chłopak.-Jestem Lysander.-powiedział podając mi rękę.
-Eliza,Czeaj, ja cie kojarzę,-powiedziałam wstając.Chciał coś powiedzieć.-Sza.-powiedziałam przerywając mu , niewypowiedzianą wypowiedź.
-Szkoła-powiedział roześmiany.
-Szkoła,no właśnie.-nadal nie zajarzyłam.
-Przyjaciel Kastiela,również twojego przyjaciela.-powiedział uśmiechnięty.
-A i już mi świta.
-A właśnie nie widziałaś go tu? byliśmy tutaj umówieni.
-Nie,nie było go tutaj.
-No cóż w takim razie z wieczoru nici.
-Co prawda nie jestem Kasem,ale jak chcesz to możemy iść na imprezę,
-Jasne,zawsze miło jest poznać przyjaciółkę przyjaciela,
-Wsiadaj.-powiedziałam,wsiadając do auta.Posłuchał się.Kierował mnie do jakiegoś klubu.Palma coś tam,tam.Pod 30 minutach byliśmy na miejscu.
-To tu.-powiedział białowłosy.Wysiedliśmy z auta i poszliśmy w stronę drzwi.Gestem ręki skierowałam nas od razu do baru.Kolega mi wygląda na takiego co potrzebuje czegoś na dobrą zabawę.Po jednym piwie..dobra,dobra po dwóch poszliśmy na parkiet.Po godzinie może półtory poszliśmy usiąść i znowu się napić.Ale gdybym wiedziała co za przesłuchanie się szykuje to bym nawet z parkietu nie schodziła.
-O co chodziło?-Z znienacka zapytał mnie chłopak.
-Ale z czym.
-No z tym chłopakiem.
-Eeee nie ważne.
-Ważne skoro chłopak cie kocha i wykłada ci serce na tacy a ty go odrzucasz to musisz mieć powód.
-Po prostu..,ja,..no...wiesz,nie jestem typem dziewczyny która potrzebuje chłopaka. Świetnie sobie daje rade bez niego.Sama i oczywiście z 4 kołami.
-I wszystko jasne.-powiedział uśmiechając się bardziej do siebie niż do mnie.
-Co jest jasne?Jestem kobietą niezależną.-powiedziałam śmiejąc się i upinając łyk piwa(dość spory)
-Po prostu nie byłaś nigdy zakochana.-powiedział też pijąc.Wiecie co mnie dziwi że kończymy 3 piwo i normalnie gadamy!WTF?
-Tłumacz to sobie jak chcesz.Ja i tak wiem swoje.Idziemy?-powiedziałam wskazując głową parkiet.
-Damie nie wypada odmówić.-uśmiechnął się i poszliśmy na parkiet.

środa, 16 września 2015

Dzień z życia Elizy #11


 CHCE BYĆ SOBĄ,A JEDNAK COŚ MI PRZESZKADZA.KURWA!


Po szkole przyjechałam do warsztatu.Oczywiście najpierw odwiozłam Nikol.Już nudzi mnie to jej odwożenie.Ale za to że jestem jej szoferem,nie muszę płacić za paliwo.Rodzice co miech dają mi stówę na paliwo.Frajerzy nie ? Znaczy to matka mi daje.Pewnie ciekawi was na co wydaję resztę kasy co mi zostaje z paliwa i co robię z kasą z praktyk ? Dla tych którzy się nie domyślają zbieram.No i jak mi się samochód zjebie to wydaje na naprawę,a i przypominam że mam jeszcze złotą kartę od matki.Aktualnie jestem już w warsztacie od jakiejś 4 godziny Kastiela nie ma,a Nikodem cały czas patrzy się na mnie i uśmiecha się w moją stronę. Jest prawdziwym kretynem.Ale tak szczerze to mi go brakuje.Nagle to warsztatu wparowała jakaś brunetka.Widać że płakała.
-Ty jesteś dziewczyną,ty się nią zajmij-powiedział do mnie szeptem Kevin.-w końcu też nią jesteś nie ? - dodał zaraz .Wytarłam ręce i poszłam w jej stronę.Prędzej ją dobiję,ale chce się jej pozbyć.
-Prędzej ją dobije niż jej pomoże-powiedział przez śmiech Nikodem do Kevina.Jak on mnie zna.Ludzie on mówi to,co ja myślę.Podeszłam do brunetki.
-A ty czego tu szukasz ? Nie wyglądasz mi na mechanika hmm?-powiedziałam wrednie.Powiem wam że już jej nie lubię.Nie wiem czemu.Tak po prostu mam.
-Stul pysk głupia szmato.- A nie mówiłam że to będzie suka.Czekaj ty.
-Słuchaj głupia kurwo.Przychodzisz do mnie i wyzywasz mnie ?.Czekaj ty szmatławcu.-Powiedziałam i rzuciłam się na nią. Zaczęłyśmy się szarpać. Zaczęła mnie szarpać za włosy.Przeniosłyśmy się na parking.Wywaliłam ją i zaczęłam się z nią szarpać.Wyglądało to tak: ( PROSZĘ O WYOBRAŻENIE KOLORU WŁOSÓW NASZYCH POSTACI )


Nagle coś a raczej ktoś oderwał ją ode mnie. Po chwili zajarzyłam że  był to Nikodem. Sama bym se dała rade. Fajnie że się o mnie martwi nie ? a może to nie dobrze?
-Spierdalaj stąd głupia kurwo.Bo jak jeszcze raz cie tu zobaczę to o minę zasadę nie obijania dziewczynom mordy? Kumasz co do ciebie mówię czy nie ?-Bosz.Jest wkurzony maksa bo ściska te dziewczynę tak mocno za rękę że mało brakuje żeby się zgięła w pół.
-Puść mnie,w tej chwili.-Powiedziała wyszarpując się Nikowi.
-Jak ty się wo gule nazywasz co?-Serio Nik ciekawi cie to?
-Debra,i lepiej żebyś zapamiętał to na przyszłość.-powiedziała ze złością i poszła sobie.
-O jebana,jest bardziej jebnięta od ciebie-zwrócił się do mnie,z jakże wymalowanym uśmiechem na twarzy.
-Dzięki,kutasie.-warknęłam.
-Wstawaj-powiedział podając mi rękę tak żebym się jej chwyciła i się podniosła. Zrobiłam jak chciał.
-Jak za dawnych lat co?-Powiedział.-Dawno i nie prawda.-Odpowiedziałam od razu.
-Dobrze wiesz że to prawda.-Powiedział patrząc mi głęboko w oczy z taką cholerną miłością.
-Nik...ja...muszę...ja muszę wracać do domu część.-Powiedziałam i chciałam odejść ale on mnie zatrzymał za nadgarstek.-Nik za 10 minut mam być w domu,Jest już 19:50-powiedziałam spuszczając wzrok.Normalnie nie robię takich rzeczy ale teraz jakoś tak nie mogę.Nie mogę być w tym momencie chamska i silna.Nie mogę nie wiem czemu.
-Przestań to robić.-powiedział proszącym głosem i przyciągnął mnie do siebie. Miałam ręce na jego klatce piersiowej. Trzymał mój podbródek w jedną ręką,a drugą trzymał na mojej talii.


sobota, 12 września 2015

Dzień z życia Kastiela #10


DOBRY ZIOMEK.TYLE W TEMACIE


Wybiłem ze szkoły wkurwiony na maksa.Ta suka ma czelność do mnie dzwonić i wkurwiać mnie jak już wszystko mi się układa mam robotę,nawet rodzice przyjechali.Wszystko zaczyna mi się w życiu układać.A ona co dzwoni do mnie i chce wrócić,chce żeby było jak dawniej.Nigdy nie będzie jak dawniej.Wreszcie po roku znalazłem dziewczynę która nie dorasta jej do pięt,a ta egoistka zamierz wrócić i to wszystko zjebać nie pozwolę na to.Właśnie wsiadałem na motor gdy zobaczyłem wsiadającą do auta wkurzoną Elizę.Skąd wiem że wkurzoną? Bo to widać jak na dłoni.Pewnie zmów Nikol ją wkurwiła.Nie dziwie się gdybym był na jej miejscu już dawno bym ochujał. Gdy tylko ruszyła i wyjechała,ja też ruszyłem nie wiem czemu ale jak ją widzę to łapie zawieche,chwila a może ja...nie to nie możliwe.Jesteśmy przyjaciółmi i nic więcej.Gdy skończyłem myśleć o mojej "przyjaciółce" dojechałem do chaty,otworzyłem skrzynkę na listy i co widzę ? mandat i zdjęcie z fotoradaru ? Na którym jestem z Eli. No nie nooo.  ( PROSZĘ O WYROZUMIAŁOŚĆ I KOLORYZACJE WŁOSÓW BOHATERÓW.DZIĘKUJE )


Muszę przyznać zakurwiście wyszliśmy. Zostawię sobie te zdjęcie i na pewno Eli o nim nie powiem.Już widzę jej reakcję.Spojrzałem na cenę mandatu o żesz ty 2 stówy. Eeee dostawało się więcej z chłopakami.Zresztą było warto. Poszedłem do domu a moim oczom ukazała się da idiotka Debra.Dla nie kumatych to o niej gadałem na początku.Moja była ale to stara i już nie aktualna sprawa.Teraz ktoś inny się liczy.Wracając Derba siedziała na kanapie a za chwile była już uwieszona mojej szyi i zaczęła.Od razu schowałem moje zdjęcie z Eli na motorze.
-Kastiel,jak ja za tobą tęskniłam. Kastiel kocham cię.-Wiecie nie wzrusza mnie to gdyby powiedziała to inna osoba to coś by się stało,ale że to nie to osoba to WON. Odepchnąłem ją od siebie,a ona spojrzała na mnie zszokowana.
-O co chodzi Kastiel. Kastiel wróciłam.Wróciłam do ciebie,rozumiesz tylko do ciebie.-powiedziała przez płacz.rzuciła się na mnie.zanim załapałem co się dzieje.Siedziałem na kanapie bez koszulki a ona siedziała na mnie i całowała mnie w szyje.Kurwa no serio?Złaź ze mnie babo
-Wyjdź z mojego domu,albo ci pomogę.-powiedziałem stanowczo.Jak nie wyjdzie to jej w tym serio pomogę.
-Ale Kas posłuchaj mnie,to nie jest jak myślisz .Ja nie wyjechałam za karierą tylko dlatego że...-nie mogę tego dalej słuchać. Zepchnąłem ją z siebie,chwiejnie ale złapała równowagę.
-Posłuchaj w dupie mam dlaczego wyjechałaś.Jesteś mi już obojętna rozumiesz? Może cie nawet autobus przejechać, a ja mam na to wyjebane tak samo jak ty miałaś na mnie.To tyle co mam ci do powiedzenia.-powiedziałem z obojętnością.Mówiłem prawdę.Jest mi obojętna i nic do niej nie czuję.
-Ale Kas ja ciebie kocham rozumiesz? Ja nie umiem bez ciebie żyć. Proszę wysłuchaj mnie to wszystko zmieni.Tylko mnie posłuchaj.-Zaczęła się uspokajać.Wykorzystałem moment i chwyciłem ją za ramie i jednym ruchem ręki otworzyłem drzwi i wywaliłem ją za nie.
-Ale ja cie nie kocham.- powiedziałem jej na odchodne i zatrzasnąłem drzwi. Ta żmija zaczęła walić  mi się do drzwi,ale nie miałem już na nią siły.Wiem że nie odpuści tak łatwo ale na dziś mam jej dość, jak na całe życie zresztą.Założyłem słuchawki na uszy i zapuściłem nuty z telefonu. Potem już wyprowadziłem psa. Wróciłem do domu i wyjąłem zdjęcie z kieszeni. Zacząłem się zastanawiać co ją łączy z Nikiem i ten jej tekst " znam go lepiej niż ktokolwiek kiedykolwiek " czy coś takiego co to miało niby znaczyć? A zresztą o czym ja do Cholery myślę przecież to nie moja sprawa,Zadzwonię do Lysa. Jak pomyślałem tak zrobiłem.Gadaliśmy jakąś godzinę. Ustaliliśmy próbę zespołu na sobotę wtedy mam wolne,Może wezmę na próbę Elizę? Jako dobrego zioma oczywiście.Umówiliśmy się na wspólny męski wieczór w jakimś klubie.Mieliśmy się spotkać pod warsztatem.Postanowiłem przejść się, nie może lepiej pojadę do warsztatu.To mi pomoże na nerwy. Po 20 minutach byłem na miejscu.Spojrzałem na telefon i wyszedłem z auta była 20 dokładnie wyszedłem,.To co zobaczyłem pod warsztatem z cieło mnie z nóg czy on... oni przytulają się.Chwila czy oni się zaraz pocałują.Czy oni są razem?...Nie stop.Znowu to uczucie.To tylko przyjaźni i nic więcej.Nie mogłem na to dalej patrzeć bo coś mi się ściskało w sercu. Dalszy wieczór spędziłem błąkając się po ulicach. Około 3 nad ranem wróciłem do domu.Nachlany oczywiście.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

No cóż myślałam że będzie więcej komentarzy.Ale dziękuje też za te które były :).A co byście powiedzieli gdyby co jakiś tam rozdział należał do Kasa . Piszcie co o tym myślicie.Aha i jak już pewnie widzieliście powstała nowa zakładka na blogu bardzo gorąco ją polecam,dużo pracy ale efekt jest boski. Proszę o komentarze pod daną zakładką.



poniedziałek, 7 września 2015

Dzień z życia Elizy #9


TO JAK CIĘ MALUJĄ ŚWIADCZY O TYM JAK CIĘ POSTRZEGAJĄ


Dzisiejszy poranek minął mi spokojnie.Właśnie dojeżdżamy do szkoły.A właśnie jestem ubrana w :


Za to Nikol w taki sobie.Moim zdaniem jest przesłodzony a zresztą.Patrzcie:



Pierwsze mam wuefy? SUPER!.Nie serio lubię te lekcję.Dojechałam do szkoły i zaparkowałam. Wyszłyśmy od razu.Poszłam w swoją stronę jak zawsze zresztą.A siostrunia w swoją.Po lekcji wuefu jakże spocona bo wuef jest po to żeby ćwiczyć anie po to żeby siedzieć na ławce. Kastiel ignorował mnie.Nie przeszkadza mi to ,jeszcze lepiej.Wczoraj nie byłam w warsztacie przez te zasrane zakupy,ehhh. Dziś już pojadę bo nigdy tych praktyk nie zrobię.Wracając Roza siedziała na ławce,Armin ma zwolnienie do końca roku.Czemu mnie to nie dziwi?A Violki wo gule nie ma.Na wuefie dziewczyny grały w nogę.Oczywista oczywistość że i ja grałam. Po tym jak sfaulowałam bląd dziunie.Wygrałyśmy.Po lekcji poszłam do szatni. Roza za moje zwycięstwo postanowiła obdarować mnie swoim czasem i uplotła mi warkoczyki po bokach. Mnie to jebie ale jak chciała to niech ma.Skoro ma ją to uszczęśliwić.Wyszłam z hali i poszłam za szkołę zapalić.
-No,no taka mała,a sfaulowała szmatę i jeszcze wygrała.No gratulacje.-usłyszałam głos czerwono włosego buntownika.
-Nie jestem mała.-powiedziałam i oparłam się o ścianę.
-Wczoraj nie było cie w warsztacie.-spostrzegawczy jesteś.Jak chuj
-Tak szybko zatęskniłeś?-uśmiechnęłam się pod nosem
-Nawet teraz za tobą tęsknie.-powiedział przybliżając się do mnie i opierając rękę na ścianie.
-Mam się cieszyć ?-powiedziałam z łobuzerskim uśmiechem na ustach. W tym momencie ktoś do niego zadzwonił.Wyją telefon,zobaczył kto dzwoni wywalił oczy i odszedł.
-Do potem mała.-powiedział na odchodne a ja prychnęłam. Rozejrzałam się,dostrzegłam na horyzoncie siedzącą na ławce Violke. Dziwne jak nasze spojrzenia się skrzyżowały to spuściła wzrok.IDĘ !
-Co ci. - powiedziałam siadając bok niej a raczej rozwalając się na ławce.Spostrzegłam mnie na rysunku.
-To ja?-zapytałam a ona jakby się wystraszyła ?
-Tak....-Aaaaaa
-A to o to ci chodzi,luzuj.Mogę to sobie wsiąść ? Bo jest zajebiste.-powiedziałam,a na jej twarzy pojawił się uśmiech i rumieńce.
-Tak,jasne trzymaj.-podała mi rysunek.Patrzcie jakie cudeńko.Aż nie wierze że to ja.


Zadzwonił dzwonek.Siedziałam jak zwykle z Arminem,śmialiśmy się całą lekcję.Co nie uszło uwadze szczególnie Kastiela który co chwile obdarzał mnie spojrzeniem wkurzenia, a może raczej zazdrości ? Nieeee raczej wkurzenia.Po dzwonku,wyszłam z Arminem z klasy i poszliśmy na schody pograć.Po 5 minutach ( nagrałam się nie? ),przybiegła do mnie Roza. Powiedziała coś o jakiejś jej przyjaciółce coś o poznaniu.Chuj ją wie. Ciągnęła mnie przez cały korytarz.Aż do Nikol?No super.
-Nikol to Eliza moja przyjaciółka ,Eliza to Nikol moja druga przyjaciółka.
-My się już znamy Roza - wywaliła Nikol,ja tylko się śmiałam.Bo to było zakurwiście śmieszne.
-Jak to?-krzyknęła zszokowana dziewczyna.
-To moja siostra.-spojrzały na mnie obydwie.A ja ? a ja wybuchłam śmiechem.
-Dobra nie mam czasu.Cześć.-powiedziałam i poszłam sobie.Bo po co miałam tak stać? Poszłam do szafki wsadziłam do niej szkic. Zadzwonił dzwonek.Na lekcjach było znośnie na wszystkich lekcjach śmiałam się z Arminem.Co nie uszło uszom Kastiela. Który był zazdrosny o ... to że sam siedzi z jakimś tam białowłosym chłopakiem.Jebie mnie jego imię.A ja świetnie się bawię z Arminem.Tak to na pewno to.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

AKITA KOCHANI.I CHCĘ ZADAĆ PYTANIE CZY CHCIELI BYŚCIE ŻEBY WAM WSTAWIĆ 10 ROZDZIAŁ Z PERSPEKTYWY INNEGO BOHATERA?PROPOZYCJE PISAĆ W KOMENTARZACH.



sobota, 5 września 2015

Dzień z życia Elizy #8


CO JEST DO KURWY NĘDZY CZEMU MI KAŻDY PRZERYWA!


Po tej akcji weszłam do szkoły.Poszłam pod klasę gdzie mam teraz lekcje.Zobaczyłam chłopaka czarne kudły i zmęczone jasno niebieskie oczy.Grał w jakąś grę.Nudziło mi się,to podeszłam.
-Siema! Eliza jestem.-przywitałam się i podałam rękę.On wstał i schował konsole do kieszeni.
-Yoł,a ja Armin - uścisną mi rękę.-Grasz w gry ? - Nie przepadam ale ciebie lubię gościu.
-Wole samochody.-powiedziałam puszczając jego rękę.A on uśmiechnął się,
-Czuje że się dogadamy-powiedział a uśmiech nie znikał mu z twarzy.
-Poczekaj,czy myślimy o tym samym ? - dodał zaraz.
-Proste . Wyścigowe !- powiedziałam a on normalnie wyszczerzył zęby.
-Piona! - krzyknął.Przybiliśmy pione w górze.Usiedliśmy pod klasą i zaczęliśmy grać.Znaczy on grał a ja wymieniałam po kolei nazwy wszystkich samochodów,jakimi się ścigał.
-Siedzimy razem na wszystkich...- nie dokończył bo mu przerwałam.
-Proste-I zadzwonił dzwonek.Weszliśmy razem do sali.Na wszystkich lekcjach siedzieliśmy razem i wszystkie przerwy też spędziliśmy razem.Można powiedzieć że się zaprzyjaźniliśmy. Po ostatnim dzwonku pożegnałam się z moi nowym przyjacielem. Czy to serio brzmi tak głupio czy tylko mi się tak wydaje ?.No ale do sedna.Już byłam na dziedzińcu i wsiadałam do auta żeby jechać do tej zasranej galerii po te ciuchy.Dobrze się złożyło bo tamta ma jeszcze 2 godziny dodatkowych (Frajerka).Wole jechać bez niej,a najlepiej wo gule sama. Miałam wsiadać do auta kiedy usłyszałam.
-E ty czerwona stój!- Grabisz sobie dziewczyno o białych włosach jakiej nie znam.Gdy do mnie dobiegła.
-Eliza na przyszłość Jasne ?
-Rozalia dla przyjaciół Roza. Chciałam tylko pogadać.
-O jezu znowu,jak mam gadać o ty frajerze...-
-Ja nie o nim,-przerwałam mi? CO DO KURWY NĘDZY ! CZEMU MI KAŻDY PRZERYWA.
-Po prostu chciałam się z tobą poznać i wo gule no wiesz ?- nie zesraj się z tego szczęścia.
-Emmma a po co ?
-No jak to po co? intrygujesz mnie.Jeszcze nigdy nie spotkałam takiej dziewczyny jak ty.Chce cie lepiej poznać i zaprzyjaźnić się !-Jej super ! moja radość nie zna granic.
-Może jutro,na razie nie mam czasu.Musze jechać do galerii.-Powiedziałam a ona ucieszyła się jakby wygrała 1000000 w totka.
-TO SUPER! jadę z tobą,kocham zakupy.-No i po jaki chuj ja tyle gadam co ? No po jaki chuj ?
-Jeśli musisz.Wsiadaj.-powiedziałam a ona wpakowała mi się na fotel pasażera.Ja już siedziałam w środku.Ruszyłam.
-Będzie super! Zobaczysz!- powiedziała radośnie.
-Nie wątpię. powiedziałam wywracając oczami.Po 10 minutach dojechałyśmy na miejsce.I od razu ; jeden sklep , drugi sklep. Nie wiem ile ich było po 11 przestałam liczyć .Powiem krótko to były najgorsze i naj dłuższe zakupy w moim życiu.KURWA ile pytam się ile można wybierać Cholerny pasek tak żeby pasował i do torebki i do butów.Po skończonym dwu godzinnym maratonie zakupowym bo tylko tak mogę to nazwać.Odwiozłam ''Roze'' bo teraz tak mam ją nazywać,na jej własny osobisty rozkaz.Pojechałam do szkoły.I czekałam aż Nikol skończy lekcje ( moje czekanie wyglądało tak.A właśnie przedstawiam wam moją miłość )



Gdy już zabrałam Nikol i pojechałyśmy do domu.Oczywista oczywistość że całą drogę napierdalała mi i problemach i o tym jaką jesem suką że nic nie powiedział że jadę po ciuchy. A jaka była jej mina jak je zaczęła przeglądać.O tak ta dwu godzinna katorga była tego warta. Dojechałyśmy do domu wzięłam wszystko zaniosłam do pokoju.I tak o to skończył się mój dzień. W skrócie zdobyłam 3 przyjaciół : Violette , Armina i Roze . JEJ (ironia).Ale czemu Kastiel zerwał się po 1 lekcji ?

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

UPOMINAM SIĘ O KOMENTARZE I UDZIAŁ W ANKIECIE.

czwartek, 3 września 2015

Dzień z życia Elizy #7


NIE DAWAJ SOBIE WEJŚĆ NA GŁOWĘ.


Wstałam o 6.Serio ? wo gule nie mogę spać w nocy nie wiem czemu, może dlatego że to nowy dom ? ehh,,,Nie przedłużając podeszłam do łazienki. Bardziej nastawiałam się na pocałowanie klamki a tu BACH.Drzwi otwarte SZOK.Umalowałam się ( zazwyczaj nie maluje się,ale że mi się nudzi ) i ubrałam.Byle co nie mam się po co stroić. Przecież mój samochód i tak mnie kocha.


Wyszłam z łazienki i moim ciemnym oczom ukazała się Nikol.Zaspana Nikol. Minęłam ją w drzwich od kibla.Zaszłam jeszcze na chwile do pokoju po plecak i zeszłam na dół.Zobaczyłam tatę. O CHOLERA ! Zapomniałam.
-Siema.-może się nie kapnie.A to Nikol ma być to nie ogarniętą.
-Nic nie szkodzi,odbijemy to sobie innego dnia.-Co ty czytasz mi w myślach...nie dziwi mnie to.
-Czytasz mi w myślach czy jak ?
-Po prostu,znam cię na pamięć Eli,nie przychodź dziś do warsztatu,masz dziś wolne-O nie co to to nie.
-Nie chce...-powtórka z rozrywki hęęę?
-Ale musisz.Masz złotą kartę od matki ? kup sobie jakieś obrania.-Że co dobra może i  jesteś i będziesz miał mój wieczny Szacun ale ... pojebało cie ojciec?
-Eli, ja wiem co myślisz,ale proszę zaufaj mi okey ?
-ELIZA JEDZIEMY !?! - Nienawidzę jak tak żmija przerwa mi rozmowę z ojcem.
-Eli,spokój.Wystarczy afer nie sądzisz ?
-Wiesz że nie lubię nudy-mrugnęłam do niego jednym okiem.I wyszłam z domu.Za mną szła Nikol.
-O czym rozmawiałaś z tatą ?- Właśnie ogarnęłam co ma na sobie.Oj dziewczyno w warsztacie nie przeżyła byś minuty z Nikiem. Zobaczcie sami.



-Chuj cie to.-powiedziałam na wyjebaniu i wsiadłam do moich 4 kół.Całą drogę była cisza.Wysiadłam z samochodu i poszłam za szkołę zapalić.
-A ty znowu kradniesz mi miejscówkę ?- I jeszcze on?Serio ?
-We własnej osobie.Siema.-powiedziałam wymijając go. Chwycił mnie za nadgarstek.
-Co ci ?- powiedział - Aaaaa,chodzi ci o wczoraj, że musiałaś napieprzać z buta ?.-dodał z uśmiechem na ustach.
-Jesteś asz takim kretynem że myślisz że przejęła bym się taką głupotą?Fajnie wiedzieć że według ciebie jestem jakąś lalką z porcelany powiedziałam i poszłam ale na zakręcie nie wytrzymałam.
-A dla twojego biznesu nie napieprzałam do domu z buta.Znalazłam ci zastępcę.
-Może Nika hmm - powiedział z drwiną w głosie - Nawet go nie znasz-dodał
-Znam go lepiej niż ktokolwiek kiedykolwiek.-powiedziałam i poszłam.Nic już nie usłyszałam.Szłam przez dziedziniec.Zobaczyłam tą dziewczynę której wczoraj oklepałam mordę i jakieś inne dwie  po bokach. Zaczepiała jakąś fioletową laskę.Nie myśląc nic absolutnie poszłam tam. Stanęłam między tymi 3 a fioleto włosą lalką z porcelany która cała się trzęsła.
-Czego się przypierdalasz do niej co? mówiłam ci coś wczoraj.No chyba że może mam powtórzyć?-Nie odpowiedziała nic tylko patrzyła zszokowana.
-Powtórzyć ? - Wręcz krzyknęłam na nią.
-N...nie.-powiedziała cicho.
-To wypieprzaj stąd.-powiedziałam ze spokojem i placem pokazałam drzwi szkoły.
-Jeszcze zobaczymy - warknęła pod nosem.
-Co tak cicho,też chce posłuchać.Może zobaczymy teraz co ?-powiedziałam wkurwiona.Nie lubię takiego czegoś.Jak masz mi coś do powiedzenia to mi to powiedz w twarz a nie pod nosem.Słysząc to momentalnie przyspieszyła kroku.
-Dziękuje...-powiedziała tak cicho że nie słyszałam.
-Co mówisz?-odwróciłam się w jej stronę.
-Dziękuje - No nieźle.
-Ty mi nie dziękuj tylko nie dawaj sobie wejść na głowę.-powiedziałam to co myślałam.
-Postaram się,Jestem Violetta,dla przyjaciół Viola.-powiedziała podając mi nieśmiało rękę.Oj dziewczyno ciężko będziesz miała w życiu,czuje to w kościach.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

PRZYPOMINAM O KOMENTARZACH I UDZIAŁU W ANKIECIE.



środa, 2 września 2015

Dzień z życia Elizy #6


ZA OJCEM SKOCZE W OGIEŃ,A NAWET DALEJ !


To by było na tyle, powiem wam że tak dużo roboty to nie miałam, spojrzałam na zegarek przyjechałam tu z Kasem o 15 a jest 18. Już skończyłam. Szłam do wyjścia, kiedy ogarnęłam że zostawiłam samochód na podwórku pod domem, a tu przyjechałam z Kasem. Więc poszłam w jego stronę.
-Skończyłeś? – Na moje pytanie jak na komendę się odwrócił.
-Nie przeszkadzaj mi mała, jestem zajęty – warknął i znowu zaczął grzebać przy samochodzie.
-Łachy bez.-I poszłam w stronę wyjścia. Szłam tak aż do bramy odwróciłam się i spojrzałam na warsztat ojca właśnie spędzę z nim dziś trochę czasu.
(WSTAW ZDJ WARSZTATU).



Cudo.
-Odwieść cie? – Nikodem. Ten głos poznam wszędzie.
-Nie.-Mam swoją godność pomoc byłego jest mi zbędna.
-Wsiadaj jak kiedyś. Tylko raz.-Usiadł i poklepał miejsce zza nim.
-Tylko, dlatego ze nie jestem samochodem.-Powiedziałam i usiadłam na wskazane miejsce.
-Trzymaj się mocno.
-Wole spaść i się zabić.
-Nic się nie zmieniłaś.-Powiedział i ruszyliśmy.Nie objęłam go ani nie odezwałam się przez cało drogę. Zajeżdżało od niego wodą kolońską? Tak, laluś zasrany. Ciekawe czy ma kogoś ? Aaa ..eee co ja myślę w chuju to mam. W 10 minut ( przypadek,nie sadzę z Kasem dłużej jechałam. ) dojechaliśmy pod ? Tak mój dom, nie wnikam w to skąd wie gdzie ja mieszkam.Nic nie mówiąc zeszłam z motoru i poszła w stronę bramy.
-Kiedy następny raz kruszyno ?
-Po mojej śmierci,dupku.-Powiedziałam i weszłam przez bramę zobaczyłam ze mój samochód jest wstawiony do garażu. Jak i kto i jakim prawe mi go dotkną jest pewne jeśli to matka albo Nikol to będzie powtórka z rozrywki. Weszłam do domu pusto.Ale gdy weszłam dalej zobaczyłam tatę siedzącego na kanapie.
-Co ty… ?-odezwałam się pierwsza ale mi przerwał
-Eli,( mówi tak do mnie od dzieciństwa,nie na widzę tego ale nie mam serca mu tego zabraniać.) usiądź.-Jak powiedz al tak zrobiłam.
- Nie będę ci się spowiadać – Wiem ze nie zapyta mnie o Amber albo Nikol ale lubię słyszeć jak mówi te słowa.
-Jeśli coś im zrobiłaś to najwidoczniej miałaś powód.-uśmiechnął się pod nosem.Kocham te słowa mówiłam to już?
- Miałam tato.
- Może chcesz iść jutro na zakupy z jakąś koleżanką ?.
-Mam szkole.
-Nie pójdziesz.
-Mam warsztat.
-Masz wolne.
-Tato!
-Ty się nigdy nie zmienisz . I dobrze Eli nigdy się nie zmieniaj i nie daj sobie wejść na głowę. A jak ktoś ci spróbuje na nią wejść to skop mu mordę.Pamiętaj o tym.
-Tak Jest – powiedziałam i zasalutowałam,jak w wojsku.
-A ja ci się pracuje w warsztacie.?
-Jest zajebiście,chłopaki też są spoko.-Oczywista oczywistość że tata nie wie że byłam z Nikiem bo po co ?
-Wiesz co jutro spędzimy cały dzień razem co ty na to ?
-Bez kretynki?
-Bez.
-I bez idiotki ?
-Bez.
-I będziemy... – przerwał mi.On może nikt inny nie.
-Tak Eli , będziemy.
-Ja prowadzę.
-Nie wątpię Eli nie wątpię. Dobra leć już.
-Dobranoc tato. Poszłam na górę ,jako że łazienka była wolna szybko mi zleciało.Potem to już domyślamy się co było…. ( no przycięłam komara,przecież no ).

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I OTO KOLEJNY ! OCZEKUJCIE OPISÓW POSTACI WRAZ Z ICH ZDJĘCIAMI JUŻ NIEDŁUGO.



wtorek, 1 września 2015

Dzień z życia Elizy #5


NO LUDZIE W ROBOCIE SIĘ PRACUJE,A NIE ROMANSUJE DO CHOLERY !


Dojechaliśmy już do warsztatu.Kas zaparkował na pojeździe.Warsztat był połączony z salonem samochodowym( marki nie wymienię ). Był naprawdę piękny. Mogę go określić mianem : moim drugim nowym domem. Ruszyłam przed siebie prosto do warsztatu,ale Kas powstrzymał mnie,chwytając mnie za nadgarstek
-Puść mnie - warknęłam.
-O co ci chodzi?-powiedział zszokowany,nie puszczając mojej reki
-Po prostu nie lubię takiego czegoś.-powiedziałam o ruszyłam
-Czego za mną leziesz ? -odwróciłam się w stronę chłopaka.
-Nie schlebiaj sobie,idę do roboty-powiedział obojętnie mijając mnie,ustal przed drzwiami warsztatu.
-Zapraszam.-powiedział o otwierając drzwi,i eleganckim ruchem reki zapraszając mnie do środka jak w jakimś filmie.
-I tak jesteś dupkiem-powiedziałam,przewracając oczami
-I to cie kreci-uśmiechną się łobuzersko
-Wmawiaj to sobie.-powiedziałam uśmiechając się sama do siebie,ale tak żeby nie widział. Rozśmiesza mnie.Ale lepiej żeby o tym nie widział.
-Nie muszę, mała-powiedział nie popatrzył na mnie.-kto jak kto,ale ty powinnaś o tym wiedzieć.-Spojrzał na mnie.
-Wypchaj się - Powiedziałam, i weszłam.Ustalam centralnie stając na środku.Fiu fiu śliczne to


Tylko jakieś takie czysto.Zdecydowanie za czysto tu jak na warsztat.Ale obok jest salon,to wszystko wyjaśnia.A i należny do ojca on zawsze lubił porządek.Nagle podszedł do mnie jakiś chłopak ubrudzony na twarzy smarem.Skądś go kojarzę,ale może mi się tylko wydaje?
-Hahaha, będziemy mieć dziewczynkę w zespole.Ale jaja- zaczął się śmiąc mi prosto w twarz.Szczyt bezczelności.Chyba go polubię.-Ej,a ty wo gule umiesz chociaż by zmienić koła?-dodał.A to ty tak pogrywasz.
-To że nie mam jaj,to nie znaczy ze nie zrobię tego co ty.Kto ja kto ale ty powinieneś to wiedzieć.-powiedziałam z triumfalnym uśmiechem.Na jego twarzy malował się szok.
-No,no nieźle,jesteś pierwszym człowiekiem który go zacioł.-powiedział roześmiany chłopak w kombinezonie,podchodząc do mnie i znajomego nieznajomego przyglądającemu mi się z niedowierzaniem.
-Jestem Kevin,ale mów mi Kev - Powiedział chłopak,podając mi rękę-To Kas,ale jego już znasz,a to Nik.-powiedział wskazują ruchem głowy na chłopaka który wydawał mi się tak bardzo znajomy.Czy to możliwe żeby to był Nikodem?Mój Nikodem?.
-Nik?-powiedziałam kierując moją krótką acz konkretną wypowiedź w stronę Nika.-od czego to skrót?.-gdy wypowiedziałam te słowa nogi się pode mną ugięły wiedziałam ze to był on,Ze to mój Nikodem. Poznałam po tym błysku w oku.On chyba tez mnie poznał.
-Po co pytasz ? skoro i tak wiesz,jesteś bystrą dziewczynką-powiedział
uśmiechając się pod nosem.-zawsze byłaś-powiedziałam tak cicho ze tylko ja to mogłam usłyszeć.A własnie nie odpowiedziałam wam o nim.No to tak Nik to mój eks. Byliśmy razem rok nie wiem czy go kochałam ale był dla mnie ważny,nie wiem czy uważałam go za chłopaka chyba raczej za bliższego przyjaciela,aż pewnego dnia PYK i jesteśmy razem.Fajnie było imprezowaliśmy razem i wo gule ale pewnego dnia ( nie wiem dlaczego i po co ? ) postawił mnie przed oczywistym wyborem a mianowicie : ona albo samochód.Oczywista oczywistość ze wybrałam samochodny no bo jak ich nie wybrać?,po paru miechach wyjechał i tyle go widziałam. Ale to na tyle. Przeszłości nie należny rozpamiętywać. Wracając odezwałam się po krótkiej chwili.
-Nikodem-powiedziałam bardziej do siebie niż do niego.-Chyba usłyszał,bo spojrzał na mnie tak jakby chciał przypomnieć mi wszystkie chwile razem.
-E starczy tego robota czeka?-Krzykną Kas odchodząc do samochodu klną jak szewc pod nosem.Którego miał zamiar naprawić.W jego glosie można było wyczuć złość nie dziwiłam się my tu gadu gadu,a robota czeka.
-Tęskniłaś?-zapytał Nik. Nie odpowiedziałam nic. Nachylił się nad moim uchem.
-Ja tęskniłem i to bardzo może chcesz się spotkać? -wszeptał mi do ucha a ja wywaliłam oczy ja 5-cio złotówki. Odwróciłam wzrok,kątem oka dostrzegałam ze Kastiel niby grzebie w masce a jednak przygląda się nam kątem oka.Pierwszy raz nie wiedziałam co mam zrobić. Nie jednak wiem.
-Nie.-powiedziałam,a on odsuną się ode mnie.
-Jak zwykle oszczędną w słowach.-Uśmiechnął się pod nosem i odszedł.Nawet nie wiem kiedy zmyl się Kevin. Podeszłam do pierwszego lepszego samochodu zaczęłam od zmiany kół.

 (Proszę o wyrozumiałość i wyobrażenie czerwonego koloru włosów.)


Potem otworzyłam maskę.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

WIEM ŻE JEST PÓŹNIEJ NIŻ ZWYKLE ALE SZKOŁA OSTATNI ROK. GIMNAZJUM TRZEBA SIĘ BRAĆ ZA NAUKĘ WIĘC MOGĄ BYĆ RZADZIEJ LECZ NI MUSZĄ.POSTARAM SIĘ ŻEBY BYŁY JAK NAJCZĘŚCIEJ.