poniedziałek, 23 listopada 2015

Dzień z życia Elizy #23


DO DROGI...GOTOWI?..START!...


Moja głowa leżała na jego ręce.Jego druga ręka z mojego tyłka powędrowała na plecy,sama ułożyłam lewą nogę na jego biodra.Co wywołało u niego uśmiech zadowolenia.Śmiałam się w duchu.Serio.Czułam się jak eskimos tak nas kołdrą uszczelnił.
-Lepiej?
-Przeżyła bym bez tego.
-Na pewno.
-Dobranoc.
-Czekaj.-I tak wiem głupi chuju zapytasz.
-4 tygodnie.
-Skąd?
-Bo morda ci się nie zamyka,gadasz o tym cały czas.
-A gdzie jedziesz?
-Nie wiem.
-Jedziesz i nie wiesz gdzie?
-Nie liczy się to gdzie pojadę tylko z kim tam pojadę.Po tych słowach zasnełam
Obudziła mnie potrzeba fizjologiczna o 11;43.Ludzie ile ja spałam !No nic trzeba wstać.
-A ty gdzie?-Ja się ledwo co ruszyłam !
-Do kibla a gdzie mam iść ?-Nic nie odpowiedział tylko wypuścił mnie ze swoich objęć.Oczywista oczywistość z jego paskudnej mordy nie znikał głupkowaty uśmieszek.Poszłam prościutko do kibla.Posiedziałam tam parę dłuższych chwil.Spojrzałam telefon
telefon


Wpadnę w depresję ile ja tam siedziałam?. W tym właśnie momencie otrzymałam SMS od taty."Mama pojechała do pracy, ja za jakieś 30 minut będę w domu i jedziemy w nasza podróż bądź gotowa."Super mam pół godziny na ogarnięcie się,wypalenie wszystkich z domu,ogarnięcie domu i spakowane się.Ale najpierw coś zjem.Poszłam do kuchni.Gdzie czekał na mnie Kastiel.
-Chcesz coś?  
-No
-Co
-Obojętne idę obudzić resztę za 30 minut nie ma tu być nikogo a dom ma lśnić.
-Dobra,ej czekaj
-Co? 
-Słuchaj to wczoraj w nocy to...
-To nic nie znaczyło byłam pijana i ty też 
-Pocałuj mnie
-Co?po co?
-Dowód na to że to nic nie znaczyło-Mówiąc  to zbliżył się do Mnie.Chwycił mija twarz w swoje łapy i pocałował tak namiętnie że oddałam mu się całkowicie, momentalnie wylądowałam  na blacie w samej koszuli i majtkach.Całował tak namiętnie i zachłannie jakby bał się że to się więcej nie powtórzy i chciałby to zapamiętać.
-A kogo my tu mamy?.-Usłyszałam głos Rozy celującej w nas aparatem. Kastiel nawet nie drgnął.Wo gule jakby nic nie usłyszał.
-Kasss...tiel...przesss...tańń.-Wymruczałam wprost w jego usta.Dopiero teraz się ocnkełam że ma ręce na moich 4 literach!.Niechętnie acz puścił moje usta i od razu uciekł na górę tchórz.Gdy tak szedł na górę nie mogłam oderwać od niego wzroku.
-Ekhemmm-Odezwała się Roza.
-Za 20 minut przyjdzie po mnie mój ojciec.Musimy posprzątać.
-Już się robi szefowo. Zaczęłam ogarniać kuchnie gdy już skończyłam.I odwróciłam się stał za mną rządek ludzi gotowych do pomocy czyli moich gości. Roza sama zaplanowała kto co i gdzie sprząta.Ja sama poszłam na górę żeby zobaczyć czy się spakowałam.Nie wiem jak i kiedy ale walizki są już gotowe do drogi.
------------------------------------------------------------------
Hej ostatni tydzień był dla mnie trudny. Konkurs okazał się nie wypałem. Nie mam kontaktu z moim obiektem westchnień. Ehhhhh będzie trzeba coś w swoim życiu zmienić. Piszcie swoje historie miłosne może któraś będzie podoba :) ;) :).




środa, 11 listopada 2015

Dzień z życia Elizy #22


PODJEŻDŻA MI TO PIEPRZONĄ BRAZYLIJSKĄ KOMEDIĄ ROMANTYCZNĄ


-Nie wiem czy wo gule wrócę- Odwróciłam wzrok.Tak wiem,wiem paskudna jestem wrócę za parę tygodni ale niech się pomęczy.Należy mu się a jak nie to będzie się należeć.To w końcu Kastiel.
-Źle ci tu?-Powiedział tak dziwnie jakoś jakby myślał że to przez niego?Nagle z dołu było słychać jakieś krzyki.Poczułam przypływ sił w nogach i wstałam z łóżka.Skierowałam się w stronę drzwi.Ale czerwono włosy nie chciał puścić mnie tak łatwo.Złapał mnie za nadgarstek i tak jakoś obrócił że opierałam się o drzwi a on naprzeciwko mnie z rękami po obu stronach mojej głowy.
-Jest 2 w nocy nie będę się z tobą kłóciła.
-Nie kłucisz się ze mną,tylko sama ze sobą.
-Ja?!a niby o co?
-Ja ci tego nie powiem.
-Wal się!Tam na dole jest zajebista zabawa.Nie będe tu z tobą siedzieć!
-Idzi proszę bardzo ale nie wracaj potem z płaczem.
-To mój pokój jak wrócę ma cię tu nie być!
-Jak chcesz.-Powiedział odsunął się i z jakimś takim smutkiem w oczach wyszedł z pokoju.Po paru minutach zeszłam duł grali w buteklę w salonie.A Kas z Lysem siedzieli w kuchni. Kastiel spojrzał się na mnie jaki bym mu matkę zabiła o co mu kurwa chodzi!?Wie ktoś?
-Moja kolej!-powiedziałam dosiadając się.Armin podał mi butelkę zakręciłam sama siebie.
-I co z tym fantem zrobisz?-Powiedziała zaciekawiona Roza
-Wymyśl coś masz wolną rękę
-Przyliż się z Nikiem!-Spojrzałam na Nikodem
-Jeśli tobie pasuje to mnie też-Spojrzałam odruchowo na Kasa.Aha masz wyjebane okey to ja też.
-Mnie pasuje.-Powiedziałam i podeszłam do chłopaka ino cóż stało się.Boże nie wierze że to powiem ale całowaliśmy się z taką namiętnością że o matko!
-GORZKO!GORZKO!- Za czeli krzyczeć wszyscy grający.Odsunęłam się od Nika.Przez chwile patrzyliśmy sobie w oczy.Miał w nich takie śliczne iskierki.
-Dobra koniec!-Na moje słowa wszyscy rozeszli się w swoje strony.Ja sama poszłam do pokoju w końcu za parę godzin wylatuję. Zasnęłam momentalnie.Obudziła mnie toaletowa potrzeba.Wyszłam z pokoju była gdzieś 3 nad ranem.Usłyszałam jakieś jęki i stęki.JA MUSZE TO SPRAWDZIĆ! Jak szłam tak szłam za tym głosem i dotarłam pod pokój no zgadnijcie kogo hmmm?Przez uchylone drzwi zobaczyłam moją siostrunię zapytacie z kim?Z KEVINEM!


No nieźle.Obrotna jest.CYK zdjęcie.Poszłam to toalety i grzecznie wróciłam do pokoju.Położyłam się.Po paru minutach poczuła coś jakby rękę na moim tyłku.Od razu na myśl przyszedł mi Kastiel.I nie myliłam się, otworzyłam oczy i co? centralnie przy mojej twarzy byłą twarz Kasa.Nie wierzycie?Nasze nosy się stykały!
-Zabieraj tą łapę bo ją stracisz-Powiedziałam równocześnie ziewając.
-Zaryzykuje
-Przecież miałąm do ciebie nie wrcać
-Ty nie
-A ty?
-A ja tak
-Kastiel?
-Nie pujde stąd
-Nie, to nie to
-A co?
-Róż dupe i zamknij okno
-A co zimno ci?
-Poniekąd
-Mam lepszy pomysł-Powiedział i przycisnął mnie do siebie.
_____________________________________
Tak szczerze to nie chciałam dzisiaj wstawiać rozdziału ale że jest święto no to proszę. Wiem że nie piszę takich notek często ale mam coraz mniej czasu na pisanie rozdziałów co pewnie widać. Dziękuję za wszystkie komentarze. Może ich nie komentuje ale wszystkie widzę, czytam i zapamiętuje. Kiedy zakładałam ten blog nie spodbierałam się tyłu wyświetleń najmniejsza liczba wyświetleń pod rodzialem wynosi 60. Jestem z was dumna. Na początku było ok.30. Szkoda tylko że nawet połowa nie komentuje ale i tak bardziej zależy mi na waszej obecności. Mam do was też mały konkurs. W komentarzu pod tym postem napisz jakiego najbardziej lubisz bohatera naszej historii i dlaczego. Przewidziana jest nagroda niespodzianka zdradzę tylko ze związana będzie z rozdzialem. Piszcie czy chcecie więcej różnych konkursów.    POZDRAWIAM BUZIAKI 😘.

piątek, 6 listopada 2015

Dzień z życia Elizy #21


A MIAŁO BYĆ PROSTO


Po chuj do kurwy nędzy się z nim całowałam?No po chuj ja się pytam.Nie powiem świetnie całuje i no ten no podobało mi się i on też coś w sobie ma ale nie wiem to nie może być to.
-Zaczekaj.-Usłyszałam Kastiela który momentalnie  przyciągnął mnie od tyłu do sienie.-Jak ja mam o ty zapomnieć?
-Przestań to pierdoła.
-To dlaczego mam o niej zapomnieć
-Bo przyjaciele tak nie robią Kastiel a przypominam ci że my nimi poniekąd jesteśmy.
-Przyjaciele może nie ale..
-Ale zapomnij-powiedziałam a raczej przerwałam mu.Nie chce tego.A co jak się rozstaniemy i będzie tak jak z Nikodemem ? Ja tak nie chce.
-Przyznaj się podobało ci się- Rozluźnienie atmosfery. chociaż w tym jest dobry.
-Jak całowanie oślizgłej żaby.- Powiedziałam uśmiechając się.Jak dobrze że on tego nie widzi
-A mnie się podobało.
-I co w tym dziwnego?
-To że jak ci pocałuje drugi raz to ci się spodoba.
-Jeśli mnie pocałujesz w co wątpię.Powiedziałam i wyrwałam mu się poszłam do klubu.Wypiłam może ze 3 drinki.Patrzyłam wszyscy się bawili. Roza tańczyła raz z Nikol, a drugi raz z jakimś chłopakiem.Trzeba jej przyznać czasu nie marnuje. Violka z Iris siedziały przy stoliku z niebiesko włosami bliźniakiem Armina i z Lysem. Reszty nie widziałam.
-Zatańczysz?-Głos jakiegoś chłopaka dobiegł mnie za pleców. Odwróciłam się był to Armin.Nie powiedziałam nic tylko chwyciłam go za rękę i poprowadziłam na parkiet.Normalnie nie tańczę ale 2 piwa + 3 drinki + pół kufla Kasa robią swoje.A nie ukrywam mam zamiar wypić jeszcze trochę. Wo gule się dziwię że ja jeszcze stoję na nogach i to o własnych siłach.Po jakiejś godzinie poszliśmy się napić.Los chciał że wszystkich byli przy stoliku. Ja poszłam do dziewczyn zaczęłyśmy robić sobie zdjęcia jak pijemy,śmiejemy się i inne takie.Powiem wam ze po procentach jest mi wszystko jedno co robię i z kim robię,(hahah wiem co sobie pomyślałeś ty ZBOCZUCHU JEDEN! Dla twej wiadomości nie puszczam się na lewo i prawo!)Po naszych wygłupach.Razem z Rozą i Niką (jak byłyśmy jeszcze w zgodzie to ją tak nazywałam) zaczęłyśmy ostro popijać mówię wam.Leciało wszystko zaczęłyśmy od bolsa potem jakoś pan Tadeusz i tak jakieś inne ale skończyłyśmy na Jeck'u Daniels'ie to na pewno bo piłam go przez słomkę.
-Dobra,lalki mamy północ zbieramy się.-Chwiejnie wstałam od stołu.I poszłam do stołu chłopaków.
Nie mam siły nic powiedzieć i po prostu runęłam jakiemuś chłopakowi prosto na kolana.Bywa.Chłopak podniósł mnie na rękach.I w mgnieniu oka  niósł mnie na barana do wyjścia a za nami szła cała paczka.Ten chłopak niósł mnie całą drogę do domu.Wiecie co jest dziwne wszytko czaje co się dzieje dookoła mnie ale ni chuja ani ruszyć się nie mogę ale chuj za to słyszę jakby lepiej .Ehhh chyba ciut przesadziłam.
-Co mam z nią zrobić?-Aaaaaa czyli to Kastiel mnie nie tacha to wiele wyjaśnia.Mogłam się domyśleć że to on bo całą drogę trzymał mnie za 4 litery.Zboczeniec pierdolony,
-Po schodach pierwsze drzwi na lewo.-Serio?Chłopak po chwili zaczął wchodzić po schodach.A za bodajże 3 minuty otworzył drzwi.Położył mnie delikatnie na łóżku a sam usiadł na brzegu.
-I co ja mam z tobą zrobić?
-No jak to co? iść sobie.
-C-co ty nie śpisz?
-No raczej.-powiedziałam zakładając ręce za ryję i krzyżując nogi.
-Pamiętasz jak się poznaliśmy?-Powiedział uśmiechając się pod nosem.
-Piznełam cie zderzakiem,jak mam tego nie pamiętać?
-Kiedy wrócisz?- Powiedział odwracając głowę w moją stronę i spojrzał w moje oczy.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Dzień z życia Kastiela #20


PIERDOLONA NIEWIADOMA!


KURWA!KURWA!KURWA!To ma się tak skończyć?Dlaczego wyjeżdża?Źle jej tu?A może to przeze mnie ?W końcu myśli że jest dla mnie no ten tego no nikim ale nie jest,ona jest dla mnie ważna jak nie nawet najważniejsza.Zresztą to Eliza pewnie ma to wszystko w dupie jak zawsze.Ja też powinienem mieć to tam gdzie ona.Tak to zajebisty pomysł.E która godzina?SZIT! 19 oni się tam kurwa bawią i chlają a ja chodzę z tym psem po parku.Nie pozwolę żeby zabrakło mnie na tej imprezie o nieee.Odprowadziłem Demona i wsiadłem na motor.
-Kasiuuuu-No nieee.
-Czego?
-Kastiel,pisałam ci dlaczego wyjechałam.Przeczytałeś?
-Nie miałem co robić w kiblu,to rzuciłem okiem.
-I...?
-I co ? Spierdalaj bo się spieszę.
-Ale Kastiel!-Krzyknęła a ja odpaliłem silnik.I tyle ją widziałem.Chuj mnie ona.Tylko tyle w temacie.No dojechałem.Wszedłem do tego klubu.Skąd wiem?Ta jej dałonowata siostra mi powiedziała.Ciekawe czy Eliza chce żebym tam był. Ehhhh. Myślałem że odrazu ich znajde ale zastał mnie taki widok :Ludzi od chuja i ciut ciut.Przejść nie można.SUPER jak ja mam ich znaleźć?Odruchowo spojrzałem na dj.No kurwa ta dziewczyna jest niesamowita!Eliza jest DJ!Gdy tylko odwruciłem od niej wzrok zobaczyłem Lysa. Ruszłem w jego stronę.I walnołe go w plecy.
-Eee poeta co tam?
-Kastiel? co ty tu robisz?
-Chyba to samo co ty
-A no tak.
-Idziemy sie napić?- On tylko kiwną twierdząco głową.Skierowaliśmy się do baru.Bez zbędnych ceregieli zamówiliśmy po piwie.
-Powiem ci bardzo ciekawa ta Eliza.
-Ta ciekawy z niej okaz
-Kastiel ona ci się podoba czy chcesz ją po prostu zaliczyć?
-A co będziesz ją bronił?
-Nie, ona nie da ci się zbałamucić jak inne.
-Nie znam takiego słowa.-Wypiłem do końca i odszedłem od baru.Sprawdzimy czy jej na mnie zależy.Poszedłem na parkiet a jakaś blondi od razu się zaczęła kleić,wiecie ocierała się o mnie i te sprawy.Myślałem że mi zaraz obciągnie SERIO!Kurwa tak się nią zająłem że nie zauważyłem nawet gdzie podziała się Eliza.Postanowiłem iść zapalić ale najpierw ruszyłem do baru po kufla.Wyszedłem za bar i zobaczyłem ją jak pali oparta i ścianę.
-Witaj księżniczko-I jeszcze nasz wredny uśmieszek
-Wal się żabojadzie
-Czyżby foch ?-Powiedziałem przybliżając się do niej.
-Jak ci kurwa focha pokażę to z butów wypadniesz.
-No już przestań,wiesz że nie jesteś dla mnie nikim tylko tak gadasz żebym się przed tobą kajał.
-Jebie mnie to kim dla ciebie jestem.
-A mnie się nie wydaje.-powiedziałem opierając dłonią o ścianę budynku tak żeby patrzyła mi prosto w oczy.I tak własnie się stało
-Dupek.-te słowa były skierowane do mnie nie miałem wątpliwości.Ale nie były szczere.
-Suka.-To też nie było szczere.Nigdy bym jej tak nienazwał chociasz trochę nią jest.
-I co z tym fantem zrobimy?-powiedziała uśmiechając się do mnie,po czym zabrała mi kufel i napiła się nie powiem sporo się na piła bo aż połowę za pierwszym razem?.Wziąłem i wypiłem pozostałe pół.I pocałowaliśmy się..Trzeba przyznać całuje się zajebiście.Wypościłem z ręki kufel który roztrzaskał się na ziemi.Wziąłem jej twarz w swoje ręce, była taka ciepła.A ona oplotła moją szyję swoimi rękami.Nie wiem ile to trwało może jakieś 15 sekund.Szczerze?Mogłem tak cały dzień,ale nie było mi to dane.Bo po tych jebany sekundach odepchnęła mnie od siebie.
-Zapomnij.-powiedziała cicho nie patrząc mi w oczy i odeszła. Stałem jak wryty jak mam zapomnieć?Nigdy nie mogłem zrozumieć dziewczyn,ale kurwa to,to jest chodząca enigma.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------