niedziela, 15 maja 2016

Dzień z życia Elizy #36


KOMEDIA Z DRAMATEM W TLE

Wsiadłam na miejsce kierowcy. Wsadziłam kluczyki do stacyjki i już tylko czekałam na pasażerów. Pierwszy wsiadł ojciec oczywiście obok mnie bo jak inaczej ? Adrian motał się jeszcze z walizkami ale kiedy już skończył to usiadł z tyłu, oczywiście z naburmuszoną miną. Włączyłam radio i oczywista oczywistość że tradycyjnie Eska.  Było widno więc postanowiliśmy że zajedziemy na kebaby. Zamówiłam z podwójną ilością mięsa, ostrym sosem i najgrubszym ciastem oczywiście pan wielkie szacher macher nie mógł być gorszy więc zamówił to samo co ja tylko razy 2, ojciec śmiał się z nas i poprosił tylko o wodę. Gdybyście widzieli miny tych ludzi. Baba podchodzi do stolika dwa wielkie kebaby i jedna woda. Każdy myśli to dla niej ta wod, a tu taki chuj. Ich miny były bezcenne ale że byłam głodna to darowałam sobie przyjemność kłucenia się z tym całym ludem Bożym i zajęłam sie żarciem. Jadłam i jadłam i jeszcze raz jadłam a końca nie było widać, ale i tak szło mi lepiej niż braciszkowi ten to miał dopiero kawał mięcha. Kiedy już skomczyliśmy pochłanianie tej wielkiej buły bo inaczej tego nazwać nie można. Wyszliśmy z przydrożnego baru. Wysiadając do samochodu zaczął wibrować mi telefon, domyślałam się kto to może być i się nie myliłam.
- Siema stara krowo !
- ELO krowi placku, co tam co w duszy gra.
- Dobra bez jaj kiedy wracasz ?
- A co ? Czyżby mój ulubiony nałogowy grasz się za mną stesknił ?
- O jestem ulubiony ?
- Napewno jedyny
- No tak ...w sumie racja.  To na kiedy mam oficjalnie zapowiadać że główna atrakcja Słodkiego Amorisa wraca ?
- Właściwie to już możesz. Jesteśmy w drodze na lotnisko tak jakby.
- To super, ale..czekaj... co rozumiesz przez tak jakby
- Wiesz, zawsze mogę się rozmyślić
- Nic z tego, powiem wszystkim będziemy na ciebie czekać!
- Na nas Armin...na nas.
- A no tak zapomniałem o twoim tacie.
- Nie mój ojciec tu zostanie..widzisz biorę Adriana ze sobą...
- To super ! Czekany na was. Narazie
- Bajo.
 Po dość długiej jak na mnie rozmowie. Wsiadłam do samochodu i tak pełną ekipą ruszyliśmy dalej.

* godzina 20 *

Jestem już nieźle zjechana a jeszcze tyle drogi. Adrian siedzi ze słuchawkami na uszach, ojciec kima a ja podziwiam widoki a raczej jezdnie i resztę wszystkiego co jest przede mną.

MIEJSCE NA ZDJ Z SAMOCHODU

Mam już serio tego dość. Chce mi się spać i to cholernie, co ja bym oddała za kawe . Na chwilę przymkne oczy.....NIE!!! Eliza ogarnij dupe bo jeszcze wypadek spowodujesz i tym razem nie skończy się on z jakimś debilem na masce.

* godzinę puźniej *

- Która godzina ?
- 21
- A ty jeszcze jedziesz ? Daj poprowadze za ciebie ty się prześpij.
- Dam rade
- Zobacz na siebie wyglądasz jakbyś z trumny wyszła
- Dam radę
- Mam w dupie twoja dume kiedy moje życie jest zagrożone.
- Dam radę
- Dobra koniec zatrzymaj się
- Dam radę
- Kurwa !!! Eliza !!! Drze....


niedziela, 1 maja 2016

Dzień z życia Elizy #35


SPIERDALAMY NA STARE ŚMIECI !


Gdy obejrzeliśmy już wszystkie zdjęcia ojciec zawołał nas na dół. Chciał nam powiedzieć że mamy się pakować bo dziś wracamy na stare śmieci. Myślałam że jeszcze poczeka z tą decyzją, a nie tak od razu. Ale ja z ojcem dyskutować nie będę. Razem z Adrianem wymieniliśmy między sobą spojrzenia i ruszyliśmy na górę. Weszłam do tego cholernego pokoju i usiadłam z załamanymi rękami na łóżku, tak strasznie nie chce zostawiać tu ojca i sama wracać wracać do tej chujni, no niby będzie Adrian ale to nie to samo. Kopnęłam z całej siły w komodę i sięgnęłam za nią, po walizkę. Zaczęłam się pakować. Nie ukrywam długo to mi to nie zajęło, mało ciuchów, mało problemów. Do końca dnia nie wychodziłam z pokoju. Przeleżałam całe te długie cholerne godziny ze słuchawkami w uszach słuchając grupy LemON i Video. Kocham te zespoły za ich styl. Usnęłam przy piosence "To twoja wina" tak mi się zdaje bynajmniej . Ocknęłam się o 7. Chyba za wcześnie. Pokręciłam się jeszcze po pokoju bez celu. Zaczęłam szukać swoich ubrań które gdzieś przepadły. Szit ! Przecież wszystkie są w walizce. Ruszyłam do tego szarego pudła, otworzyłam i wyjęłam pierwsze lepsze części garderoby, Jakoś nie miałam ochoty na wyciąganie tego wszystko i bawienie się w garderobiane od siedmiu boleści. Jakoś się ubrałam. Bywało najgorzej :


Włosów nie chciało mi się czesać a co dopiero je układać, więc przeczesałam je tylko ze 4 razy po ich długości i splotłam w kucyka :


Jakoś nie specjalnie chciało mi się iść myć zęby więc skorzystałam z ułatwień życia i wzięłam miętową gumę do życia, no co przecież nie będę się z nikim całować nie ? Pewnie myślicie że jestem niechlujem, leniem, obrzydliwym i śmierdzącym nierobem...i macie racje, mnie to pasi. Zeszłam na dół, nikogo nie było więc zrobiłam sobie moją ukochaną czarną kawę. Popijając mocny i ciepły napój postanowiłam skierować swoje nogi na metę zwaną kanapą w salonie i otrzymać nagrodę w postaci pilota do telewizora. Wygrałam życie! W tym pudle nic nie było. Dzień Dobry TVN? Co to ma być.?! 
- Eliza, nie zdrowo tak oglądać telewizję z rana. 
- Cicho ojciec. Lepiej mi powiedz o jakiej godzinie mamy się z tond ulotnić - Siedziałam twardo wpatrzona w te debilne pudło z tą grubą babą i wysokim facetem.
- Wiesz że to nie o to chodzi że was tu nie chcę.
- Chicho wiem. Idę po tego debila i już nas nie ma. - Podniosłam się z kanapy i ruszyłam na górę.
- Zaczekaj jadę z wami.- Powiedział spokojnie siorbiąc kawę. 
- Co? Po co? - Odwróciłam się by spojrzeć mu w oczy. 
- Bo ci nie ufam.
- Dałam ci kiedyś powód do tego?
- Mam ci przypomnieć dlaczego twoje zdjęcie było w gazecie ? - Spokojnie mam ją w walizce.
- Siedzisz przodu czy z tyłu.
- Za kierownicą.
- Cie chyba głowa boli. - Wybuchnęłam śmiechem i nie zwracając więcej na niego uwagi poszłam po Adriana. Los chciał że właśnie wychodził z dwoma walizkami z pokoju. Był ubrany w... a w sumie i tak dobrze wam tego nie opisze łapcie zdj od razu zobaczycie jego głupią mordę :


Ciągnął za sobą dwie walizki jedna z nich była czarna a druga czerwona... i to miał być ten mój..chłopak ? Kurwa...
- Co się tak patrzysz ? - Uniósł na mnie swoje wielkie gały.
- Prędzej bym z mostu skoczyła niż zakochała się w takim cwelu jak ty. - Też powinnam iść po swoją walizkę. Trochę to głupie on ma dwie a ja tylko jedną...a chuj tam z tym. Idę po te łachy.
- Serio ? Jaki zbieg okoliczności. Może mi pomożesz ? - Powiedział w moje oddalajace się plec żeby nie powiedzieć 4 litery. Podniosłam rękę z wystawionym środkowym palcem po czym zniknęłam za drzwiami pokoju by za chwilę wyjść z nich razem z walizką. Zeszliśmy na dół. Znaczy ja zeszłam, Adrian się staszczył. Nie chciałam z wyjeżdżać ale ojciec ma zawsze racje. Podobno. 
- Ja prowadzę - Powiedziałam i wręcz pobiegłam z bagażem do drzwi. Szybko znalazłam obok mojego nowego sensu życia.