piątek, 26 lutego 2016

Dzień z życia Elizy #33


LUDZIE!  CZY WY MNIE NIE ZNACIE?! 


Weszłam na fb. Powiadomień było ot chuja i ciut ciut, a co wiadomości. Wszyscy ze szkoły po kolei. Nawet nie wiedziałam, jakie duże zainteresowanie wzbudzam w ludziach, ale w sumie to ja się nie dziwie, jestem zajebista. Gdybym nie była sobą, to też bym za sobą tęskniła. Ma to sens ? Postanowiłam że zadzwonię przez fb do Nikol. Nie odebrała, a to chuj ci w dupe, dzwonie dalej. Roza też nie, ani Violka, ani nawet Armin. Kurwa ludzie o co wam chodzi? Zadzwoniłam wreszcie do Lysa, jako jedyny odebrał. Usłyszałam głośną muzykę. Po czy na ekranie widniała mi już roześmiana i zarumieniona twarz Lysa.
- Eliza, jak miło cię widzieć! - Widziałam na ekranie że rusza ustami ale przez ten hałas imprezy nie słyszałam co.
- Coooo?!
- Co u ciebie ! - Nadal nie słyszę.
- Widzę że coś gadasz ale ci nie słyszę.! - Krzyknęłam w ekran telefonu. A on pokiwał głową. Chyba zrozumiał co powiedziałam.
- Czekaj! - Rozłączył się. Serio? Zresztą, mogłam się spodziewać że tak będzie. Adrian właśnie wszedł do pokoju,
- To co, oglądamy ? - Spojrzałam na laptopa. O Lysander do mnie dzwoni. 
- Tak, tylko czekaj chwilę. Udawaj że cię nie ma okey ? - Spojrzał na mnie dziwnymi oczami.
- Spoko. - Odebrałam. Na małym ekranie widziałam wszystkich. W wielkim pomieszczeniu byli wszyscy. Roza, Nikol, Armin, Violka i inni z klasy, a nawet ze szkoły.
- Co tam.- Powiedziałam bezradnie. Uśmiechając się z zadowolenia od ucha do ucha. Jakoś mi się tak fanie ciepło zrobiło w środku i tak cholernie przyjemnie na duszy. 
- Eli! Kochana wracaj do nas. Czekamy !- Krzyknęła białowłosa. Machała ręką i szła w moją stronę przez całą tą wielką salę, a może to pokój? Otworzyłam usta żeby coś powiedzieć. - Uważaj na to co gadasz, jesteś na wielkim ekranie. Kastiel podłączył telefon Lysa do laptopa i jesteś na rzutniku. - Momentalnie się zamknęłam. Dobrze że mnie ostrzegła.
- Co tam u ciebie ? - Krzyknął Armin z końca pokoju.
- Spoko. A u was? - Co za głupie pytanie.
- Git! Tylko nudno!
- No widzę właśnie. 
- Ćwiczymy przed twoją imprezką powitalną. - Lysander jak zawsze do bólu miły. Jak on to robi?
- Bo chyba masz zamiar wrócić co ?! - Odezwał się buntownik. Stojący na końcu sali i oparty o filar.
- Szykuj alko, wrócę szybciej niż myślisz. - Puściłam mu oczko. 
- A gdzie ty do cholery wo gule jesteś co ? - Odwrócił głowę w moją stronę. Dobrze że stał na końcu nie musiałam widzieć jego wzroku dokładnie. Jak zwykle na twarzy miał grymas. Cały on.
- W Detroit. - Adrian wepchnął mi się do kamerki przez którą wszyscy mnie widzieli. Super. Dzięki!
- Eli, kogoś ty tam poderwała ? - Roza podłapała temat. Szit! Jeszcze tego mi brakowało.
- To Adrian. - Co ja robię? Mogłam nie odbierać. Kurwa!
- A konkretniej ? - Te słowa dzwonią mi głowie. Kastiel powiedział je z takim wyrzutem. Kurwa!
- Nikt ważny - Odsunęłam głowę brata od aparatu, tak że widzieli teraz nas oboje.
- Kto ? - Teraz Nikol się przyczepiła. Przecież jej nie powiem że to mój brat a ona jest podrobiona.
- Powiedziałam, nikt taki! - Na twarzy Kasa widziałam ulgę. A za to na innych twarzach zmieszanie.
- Aha fajnie wiedzieć. - Serio Adrian ? Teraz będziesz mi pokazywał swoje humorki ?
- Zamknij się Adrian ! - Walnęłam go w tył głowy. Wkurwia mnie już. Kurwa Eliza co ty robisz?!
- Uuuuuuu... kłótnia zakochanych! - Nie wiem kto to, ale jak się dowiem tonie będzie z nim dobrze.

poniedziałek, 1 lutego 2016

Dzień z życia Elizy #32

Przepraszam za to ale chcę tylko powiedzieć że ten rozdział a z pewnością znaczny jego fragment dedykuje mojemu tacie. Mimo tego że i tak go nie zobaczy i nie przeczyta to dziękuje ci za najwspanialsze lata mojego życia. Dziękuje ci tato za wsparcie i za to że zawsze przy mnie byłeś. Kocham cię z całego serca, zawsze będziesz najważniejszym mężczyzną mojego życia. Nie odchodzi mnie że nie było cie na mojej komunii, na moim bierzmowaniu, na większości z moich urodzin i prawdopodobnie na moim ślubie też cię nie będzie, ale wiedz że moje dzieciństwo było tak zajebiste dzięki twojej obecności. Jestem wielką szczęściarą że mam takiego tatę. Tato cokolwiek byś nie zrobił ja zawszę będę z ciebie dumna. To dzięki tobie mam tak zajebisty charakter i urodę ! Może tego nie okazywałam, nie okazuje i prawdopodobnie nie będę tego okazywać ( nie umiejętność okazywanie swoich uczuć i myśli też mam po tobie ), ale kocham cię tato najbardziej na świecie!
_______________________________________________________________________________

BRAT. JAK TO DZIWNIE BRZMI W MOICH USTACH


- Wejść.- Krzyknęłam a drzwi się uchyliły. Stała w nich matka Adriana. Nie wspominałam wam o niej bo nie wydała się za bardzo ciekawą osobą, Mało czasu spędzała w domu. Cały czas poświęcała swojej robocie. Była to kobieta biznesu. Chciała mieć hajs na wszystko na co tylko Adrian będzie miał kaprys, Rozpieszczała go w każdym najmniejszym stopniu. W sumie to ja jej się nie dziwię, chciała po prostu uszczęśliwiać swojego jedynego syna, jak tylko mogła. Próbowała dobrami materialnymi zastąpić mu ojca, ale niestety niczym na całym bożym świecie nie zastąpi się ojca. Jego obecności, jego wparcia, dobroci i zrozumienia. Żadna inna kobieta poza mną oczywiście, nigdy nie zrozumie więzi łączącej mnie z moim ojcem. Niby oboje z moich rodziców przez całe moje życie byli blisko mnie ale jednak, w głębi czułam że to ojciec jest tak naprawdę blisko a matka skręciła w inną drogę, ale nie przez Nikol. Po prostu tak wyszło. To od ojca zawsze miałam wsparcie i słowo otuchy, nawet wtedy gdy nie miałam w najmniejszym stopniu racji a wykłucałam się bezcelowo on zawsze był po mojej stronie a potem po cichu, tłumaczył mi że nie miałam racji. Chciał żebym byłą pewna siebie, swoich przekonań i racji. To dzięki niemu jestem jaka jestem i dziękuję mu za to. To on opowiadał mi bajki na dobranoc, kawały, dowcipy, to z nim przeżyłam całe moje dzieciństwo.
- Eliza, widzę twoją więź z ojcem. Widzę jak go kochasz i jak on kocha ciebie. Oddalibyście za siebie życie...i...no...ten,,,
- No co ? zazdrosna jesteś ? - Kobieta usiadła na skraju łóżka, a ja podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Nie o to chodzi. Chciała bym żeby Adrian też miał z nim taką wieź. - Ewa ( bo tak miała na imię) momentalnie posmutniała, Nie będę się nad nią litować niema bata.
- Nigdy nie będzie miał z ojcem takiej więzi jak ja. - Spojrzała się na mnie z nie dowierzaniem.
- Dlaczego?
- Po prostu. Tego się nie da wytłumaczyć. Ja z ojcem jesteśmy dwiema częściami jednej duszy. Nikt nigdy nie będzie mu tak bliski jak ja. Nie wątpię że kocha Adriana i zależy mu na nim, ale nigdy nie postawi Adriana na choćby równi ze mną. A ja nie zamierzam ruszać się z pierwszej pozycji ulubieńców ojca jeśli wiesz co mam na myśli. - Na te słowa westchnęła.
- Rozumiem, dziękuje. - Uśmiechnęła się do mnie wstając z łóżka i ruszając do wyjścia.
- Chyba nie muszę mówić co z tobą będzie jeśli będziesz próbowała zmienić ojca nie?
- Nie chcę by się zmieniał. Chcę aby pokochał Adriana za te wszystkie lata gdy go nie było. Chyba rozumiesz o co mi chodzi. Te wyścigi, to wszystko moja wina. Nie miał ojca. Porównaj swoje dzieciństwo, a dzieciństwo Adriana. Miałaś ojca, wszystko mu mogłaś powiedzieć, zawsze był przy tobie. A on co? Matki całe dnie nie było w domu, dziadków miał za granicą, wiesz komu powiedział o swojej pierwszej miłości ? Kucharce. Wiesz jak to bolało ?
- Trzeba było przy nim być, a nie rozpieszczać go. Jak on sobie w życiu poradzi bez mamusi ? No chyba że masz zamiar żyć wiecznie to zmienia postać rzeczy. - Kobieta chwyciła za klamkę i spuściła głowę.
- Proszę idź do niego. porozmawiaj z nim, o czymkolwiek nawet o pogodzie. Ze mną nie chce rozmawiać. Nikomu w tym domu nie ufa. Pokaż mu że chociaż tobie na całym świecie może zaufać. Że będziecie zawsze razem. Proszę, pokaż mu że jesteś jego siostrą. - Powiedziała i wyszła. Poleżałam chwile nawet nie mrugając. Stwierdziłam że mam bardzo fascynujący sufit. Czy wszystkie sufity tak wyglądają? Czy tylko mój? Podrapałam się po głowie, chwyciłam laptopa, założyłam czarne kapcie i ruszyłam do pokoju mojego brata. Jeny jak to dziwnie brzmi "Brata". Zawsze była siostra. Hahah co ja pierdole nigdy jej nie było. Otworzyłam pokój nawet nie pukając po prostu chwyciłam za klamke i bach jestem. Moim oczom ukazał się Adrian w samym ręczniku. No nie można powiedzieć przystojny to on był, a i sześciopak ma jebany.
- Czego? Pukać nie nauczyli? - Na jego twarzy pojawił się grymas, ale nic sobie z tego nie zrobiłam.
- Po chuj, i tak byś mnie wpuścił. - Powiedziałam rozkładając się na łóżku należącym do chłopaka, Zaczęłam układać poduszki tak żeby można było się wygodnie oprzeć.
- Co ty odwalasz ? Koszmary masz czy jak?
- Poduszki układam a co nie widać? Siadaj - Poklepałam miejsce obok mnie.
- Po co ?
- Mam do obejrzenia zdjęcia z imprezy pożegnalnej. Pomyślałam że chciałbyś zobaczyć mnie najebaną. - Odpaliłam laptopa.
- Tylko się przebiorę. - Wziął piżamę z krzesła i wyszedł z pokoju. Najpewniej poszedł do kibla.